29 grudnia 2012

Do widzenia

Się z państwem w nowym roku.



Zimy nie ma, ale jest wino, a to już bardzo blisko do szczęścia. Jadę więc i zamierzam wrócić z dużą liczbą zdjęć. 

:)

PS. To 200 post w tym roku. Biję swój własny rekord.

26 grudnia 2012

22 grudnia 2012

I want blood, guts, and chocolate cake



Chęć fotografowania przychodzi koło 2:30, po powrocie z jakiejś tam imprezy, kiedy zmęczenie wzięłoby górę, ale aparat nie pozwala. I tak nie mając już nikogo wokół, staje się przed obiektywem. Przepraszam zatem państwa bardzo, ale będzie narcystycznie, gdyż aktualnie tak właśnie potrzebuję.

19 grudnia 2012

Średniowieczny kuglarz


Drezno, 9 grudnia 2012 r.

18 grudnia 2012

Miłość po łotewsku, czyli rzecz o samotności

Spektakl, który zamyka Międzynarodowy Festiwal Teatralny "Świat Miejscem Prawdy". Spektakl smutny, chociaż w trakcie widownia co chwilę wybucha śmiechem. Bohaterowie to zwykli ludzie, żyjący na Łotwie, którzy pewnego dnia pukają do drzwi biura matrymonialnego. Szukają kogoś, z kim mogliby spędzić dotkliwą starość - wymagania mają niewielkie, chcą osoby, która będzie im towarzyszyć, porozmawia, ugotuje, ale też zapewni mieszkanie i drugą emeryturę. Zwykłe, ludzkie potrzeby. A jednak nas to śmieszy. Łotwa wczesnych lat 90., ubiór dość typowy jak na tamte czasy, spotęgowana nieśmiałość bohaterów i paniczne nieraz zachowania składają się na kilka naprawdę świetnych w odbiorze historii, sprawnie opowiedzianych, łatwych i prostych, i chyba właśnie przez to tak bardzo śmiesznych.

A jednak jest smutno. Dopiero po wyjściu z sali uświadamiam sobie, że te wszystkie historie, bez względu na ich zakończenie, są o przeraźliwej samotności, o tym, jak ludziom jest źle i jak sobie nie radzą, co z kolei prowadzi ich do mało wygórowanych poszukiwań towarzysza, który ma po prostu być i nic więcej, bo i bohaterowie niczego więcej od życia już nie chcą. 














17 grudnia 2012

Creative People







@Creative People Party, 15 grudnia, Coffee Planet.

16 grudnia 2012

In our wildest moments we could be the worst of all





Tak się złożyło, że najlepsze imprezy przydarzają mi się w Warszawie, od kiedy się z niej wyprowadziłam.

15 grudnia 2012

Pamiętasz?

Ulica Próżna. 
Wspaniałe miejsce, które również przywołuje mi wspomnienia, mieszkałam niedaleko przez prawie rok, na sentymenty mnie bierze. Cieszy mnie, że kamienice są odnawiane. Do tej pory stały bez życia, z zamurowanymi oknami, a jedyne, co nadawało im charakteru, to wiszące płachty z portretami mieszkających tu kiedyś Żydów. Na Próżnej znajduje się również Cafe Próżna, jedno z niewielu miejsc w tej okolicy, które wydało mi się bardzo sympatyczne.





14 grudnia 2012

Świętokrzyska

Gdybym nadal tam mieszkała, to budził by mnie nie gwar ulicy, a trzaski z budowy drugiej linii metra. Paskudnie to wygląda.





Jedna, samotna fotografia, która ostała się w kolorze.
Empik Wars&Sawa.


13 grudnia 2012

Lomography. Smiena 8M w użyciu

Wczoraj odebrałam pierwsze skany negatywów ze Smieny, którą dostałam od dziadka. Patrząc na indeks zdjęć byłam naprawdę zdziwiona, nie mówiąc już o przejrzeniu plików. Ten aparat, w połączeniu z moją nieporadnością obsługi, wyczynia cuda. Zniszczyłam trochę kliszę, niekiedy naświetliłam klatkę dwa razy, zdarzyły się też sytuacje takie, że całkowicie źle wymierzyłam kadr. Ale ta nieporadność podoba mi się w tym najbardziej.

Niżej jedne z pierwszych zdjęć, jeszcze z sierpnia. Na zdjęciach Daria i Paweł.