Wczoraj odebrałam pierwsze skany negatywów ze Smieny, którą dostałam od dziadka. Patrząc na indeks zdjęć byłam naprawdę zdziwiona, nie mówiąc już o przejrzeniu plików. Ten aparat, w połączeniu z moją nieporadnością obsługi, wyczynia cuda. Zniszczyłam trochę kliszę, niekiedy naświetliłam klatkę dwa razy, zdarzyły się też sytuacje takie, że całkowicie źle wymierzyłam kadr. Ale ta nieporadność podoba mi się w tym najbardziej.
Niżej jedne z pierwszych zdjęć, jeszcze z sierpnia. Na zdjęciach Daria i Paweł.