24 kwietnia 2013

22 kwietnia 2013

Complicated relationship










Miłość do pociągów jest trudna, skomplikowana i naprawdę bardzo bezinteresowna. Nauczyłam się nie wymagać od polskich kolei niczego, poza w miarę stabilną jazdą po torach. Reszta to kwestia przyzwyczajenia, albo odcięcia się i niezwracania uwagi na niewygody, spóźnienia i awanturujących się współpasażerów. Słuchawki na uszy i zen, nawet jeśli jedzie się większość trasy na gapę, w dość dziwnej pozycji tuląc się do okna.

Jestem dzieckiem pociągów, co wielokrotnie powtarzam, i jeszcze mi się nie znudziło.

16 kwietnia 2013

Imany







Imany, Wrocław, 15 kwietnia 2013

Zakochałam się w jej głosie. Tak bardzo zaraża energią, choć przecież jej piosenki są w miarę spokojne. Ale! Rockowe aranżacje jej własnych utworów, czy covery klasyków (zaśpiewała Bohemian Rhapsody i Mercedez Benz) - tego na płycie nie ma, a słuchając ich wczoraj na koncercie odczuwałam autentyczną radość. Niewiele mi trzeba jednak do szczęścia.

Trochę tej energii jest też tu:

10 kwietnia 2013

10 IV - Wrocław






-----------
Marsz milczenia
Rynek
-----------




09 kwietnia 2013

Addiction









Znajduję ogromną frajdę w fotografowaniu telefonem, za co nie przepraszam, gdyż uważam, że telefon to tak samo fajny aparat, co lustrzanka. Może mi minie, ale póki co celebruję ten tryb instant, nie wypuszczam telefonu z rąk i to są chyba pierwsze symptomy uzależnienia. Ale nie szkodzi. Jestem przecież uzależniona od komunikacji obrazkowej. Do mnie trzeba mówić ilustracją. Słów, jak się okazuje, nie chcę lub nie potrafię zrozumieć.

07 kwietnia 2013

HackWro #4. Express yourself












Po godzinach, gdy oficjalnie bawię się w fotografa, włóczę się po różnych takich wydarzeniach, na których można poznać ciekawych ludzi.

HackWro #4 o grach
6 kwietnia 2013
Akademia Sztuk Pięknych

Because I care too much


A w słuchawkach to - klik klik.

Nie ma mnie dla nikogo.

04 kwietnia 2013

01 kwietnia 2013

1 kwietnia







Fotografowałam podczas dzisiejszego spaceru śniegowego bałwana, taki tam, na Trójkącie. Fotografuję zawzięcie i nagle słyszę za plecami: tam na górze jest latający! Co więc mądrego robię? Zadzieram łeb w stronę nieba i pytającym wzrokiem wypatruję bałwana. 

Ot, prima aprilis.

Wierzę jeszcze w latające bałwany, wierzę w wiosnę i w moc naprawczą lodów pistacjowych. Czy to znaczy, że mogę wszystko?