29 grudnia 2010

Byle się ogarnąć

Wyspać, wypocząć.




Facepalm ;D

26 grudnia 2010

A bo tak

Planów na 2011 mam tysiąc pięćset sto dziewięćset. I je zrealizuję!

25 grudnia 2010

Cisza, ja i czas

Po Wigilii ogarnął mnie błogi spokój, obejrzałam film, wypiłam lampkę wina. Zneutralizowałam trochę znielubiane święta. Jest jeszcze parę kwestii, które wypada wyjaśnić, ale... to już nie tutaj :) Powoli zaczynam odliczać do Sylwestra i nowego roku!





24 grudnia 2010

Sto lat sto lat :)

Równo rok temu w Wigilię pojawił się pierwszy wpis na blogu. Tak więc z okazji świąt, ale też małej rocznicy, życzę wszystkim samych uśmiechów, dużo radochy, kolorowych światełek i niech zamiast śniegu z nieba spada czekolada. Z orzechami najlepiej :) 

 


20 grudnia 2010

Wschód słońca nad Wrocławiem

Taki mam widok co rano. I spóźniam się na autobus dzięki temu:)

12 grudnia 2010

Hala Stulecia

Tak mi się kiedyś udało:)

11 grudnia 2010

Coraz bardziej świątecznie

Mijający tydzień upewnił mnie w przekonaniu, że jestem niezniszczalna. 

Zaczynam odliczanie do świąt:)



05 grudnia 2010

Jarmark, choinka i uśmiechy

Jestem jednak nieogarnięta. Wybrać się na focenie Jarmarku z prawie pustą baterią. Na pocieszenie było grzane wino w czerwonym kubeczku, a później kawa w nowootwartym, lanserskim Starbaksie.Przy okazji spotkałyśmy naszą kochaną "socjologię". Ufff, nie tylko ja się jeszcze nie obroniłam :)






 




04 grudnia 2010

Te te te telephone

Teraz uwaga, będzie dramat. A mianowicie: zdjęcia z telefonu! :D Chociaż przyznać muszę, że nie spodziewałam się - mimo wszystko - takiej jakości po komórce. W każdym razie testuję swój własny prezent od Mikołaja, zwanego zazwyczaj kontem oszczędnościowym, i bawię się pstrykaniem komórką gdzie popadnie. Dziś trafiło na sklep z materiałami przy ul. Robotniczej. Ale pstrykałam też na Jarmarku, gdy nie wzięłam z domu lustrzanki, i muszę przyznać, że wyszło nawet nieźle. Jakościowo zdjęcie z telefonu nigdy nie dorówna lustrzance, ale jeśli chodzi o pojemność damskiej torebki i wymiary aparatu... telefon jest nie do pobicia :D

A sklep z materiałami to taki mały raj na ziemi. Można tam kupić wszystko. I nie, nie potrafię szyć, ale moja mama potrafi, co też czasem zdarza mi się niecnie wykorzystać. Tym razem do produkcji czerwonej sukienki ;)







I dwie foty z Jarmarku, obrobione w telefonie przez zajefajną aplikację Instagram (chociaż te ramki są straszne :)).