31 stycznia 2011
24 stycznia 2011
23 stycznia 2011
Social Media Day o blogach firmowych
Zrobiłam kilka pstryków, ale bez większego ciśnienia na uwiecznianie całej konferencji. Social Media Day to cykl spotkań na Uniwersytecie Wrocławskim, które pokazują różne oblicza społeczności internetowych. Tym razem temat przewodni to blogi firmowe oraz konkurs, który organizuje Dominik Kaznowski, na najlepszy blog firmowy.
Na początku prelegenci pokazali trochę statystyk, później to już czysty lans ;) Najbardziej w pamięci zostały mi trzy prezentacje: Catherine Tilley z McKinsey Knowledge Centre, Tomasza Sulweskiego z TP SA i - o dziwota - Marcina Gruszki z Play. Po pierwsze: wszystkie trzy prezentacje były niesamowicie konkretne. Po drugie: prelegenci przygotowani. Po trzecie: sypali co chwilę anegdotkami. Było ciekawie i merytorycznie. Catherine Tilley opowiedziała, jak prowadzi bloga firmowego (wątek z pokazywaniem zdjęć firmowego dywanu moim zdaniem the best), a także jakie wiążą się z tym trudności. Z kolei Tomasz Sulewski powiedział, dlaczego warto zaglądać w okna :) przedstawił krótko, jak wygląda blogowanie w Tepsie. I chociaż blogi te znam, to jednak z prezentacji udało mi się dowiedzieć kilka nowych, ciekawych rzeczy. Marcin Gruszka rozpieprzył wszystko to, co mówili wcześniejsi prelegenci. Tak, blogi firmowe to marketing. I tak, częstotliwość publikacji jest ważna. Na blogu Play pojawiają się średnio dwa wpisy dziennie. Gruszka krótko powiedział, jak to ogarnąć, jak rozmawiać z użytkownikami i dlaczego jego żona nie lubi social mediów. Moim zdaniem wszystkie trzy prezentacje na 5+.
18 stycznia 2011
17 stycznia 2011
Taka tam zabawa
Monotematycznie, bo znów Paulina. Ale co zrobić, skoro taka z niej fotogeniczna bestia ;)
I takie jedno moje, trzeba raz na jakiś czas stanąć po drugiej stronie obiektywu ;)
16 stycznia 2011
15 stycznia 2011
09 stycznia 2011
Cytadela
Czasu brak na nowe zdjęcia. I mimo że pogoda powoli robi się wiosenna (tak, wiem że jest styczeń ;)), to nie mam kompletnie ochoty wyściubiać nosa spod kołdry, kiedy nie muszę. WOŚP-u więc nie będzie, wrzucę za to kilka staroci, które gdzieś tam kiedyś obfociłam, a które nigdy nie ujrzały światła dziennego w postaci posta na blogu.
Na pierwszy ogień - Cytadela Warszawska. Zdjęcia zrobiłam wiosną 2010 roku podczas jednego z fotospacerów. Póki co wrzucam fotki z muzeum.
02 stycznia 2011
Idzie nowe ;)
Witajcie w Nowym, na pewno wspaniałym, 2011 roku :) Jestem przekonana, że będzie znacznie lepszy, niż poprzedni. Mam mnóstwo planów i chcę je zrealizować, mam nadzieję że się uda. A 2010? Nie chciałabym robić podsumowań, wyszłoby zapewne zbyt patetycznie. Poza tym najważniejszą zmianą w minionym roku był oczywiście powrót do Wrocławia, z czym wiązał się szereg innych zmian. Lepszych lub gorszych, teraz nie ma to znaczenia :) Chyba nigdy tak optymistycznie nie podchodziłam do nowego roku, jak teraz.
Sylwester spędziłam w bardzo miłym, kameralnym gronie, w towarzystwie wina śliwkowego, martini i pewnej pani, której płytę mam od świąt i która śpiewa chyba zbyt ckliwe piosenki. Moim warszawskim gościom pokazałam Wrocław zimą, w sylwestrowe popołudnie odwiedziliśmy rynek, sprawdziliśmy gdzie będzie śpiewać Maryla z Edzią ;D i napiliśmy się grzanego piwa w Altanie. A że skleroza nie boli, tylko przeszkadza, zapomniałam wziąć aparatu, tak więc - stety albo i nie - zdjęcia z telefonu :)
;))
;))
Subskrybuj:
Posty (Atom)








































