Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kamienice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kamienice. Pokaż wszystkie posty

21 maja 2013

Chciałabym tu kiedyś mieszkać







Jakoś tak czuję, że to moje miejsce.

26 sierpnia 2012

Nowa, Stara Papiernia

W niemalże samym środku wrocławskiego Trójkąta Bermudzkiego, w podwórkach, za bramami, znajduje się budynek starej fabryki papieru. A właściwie ruina. Porozwalane cegły, pourywane okna, stos drewna i kilka skarbów na podłodze, choćby w postaci starych butów. Na ścianach jeszcze kalendarz z 1997 (pamięta pewnie wielką powódź), stary telefon, rozbite lustra i kurz, mnóstwo kurzu. Uwielbiam takie miejsca i chociaż fotografowanie starych kamienic i ruder już mi się znudziło, to nie mogłam sobie odmówić. Również dlatego, że obecnie Stara Papiernia to teren budowy, a właściwie rozbiórki. Za kilka dni wjedzie tam odpowiednia maszyneria i rozpocznie się odnawianie budynku, gdzie stanie Nowa Papiernia. Lofty na Trójkącie. Ciekawe ;)

Co mnie sprowadziło w to dziwne miejsce? Raz - ciekawość. Dwa - warsztaty. Całą sobotę spędziłam słuchając opowieści Tomasza Tomaszewskiego, jednego z najlepszych fotografów, który mówił o pracy fotoreportera w National Geographic, wyczekanych kadrach i tego, czym dla niego jest fotografia. Było inspirująco.

Moja refleksja "na gorąco"? Cudze chwalicie, swojego nie znacie - ta myśl przyszła mi do głowy dziś podczas warsztatów i spaceru ulicą Mierniczą. To ulica usłana XIX-wiecznymi kamienicami, piękna, trochę majestatyczna, a jednocześnie tak bardzo przyziemna, gdy podziwiając od góry piękną architekturę, trafiasz nagle na monopolowy, a pod nim na społeczność lokalną, w której żyłach już od rana płyną procenty. Ot, uroki Trójkąta. Jest tam pięknie, warto zobaczyć tę okolicę, choć zaglądanie w podwórka może rozczarować. Ale zarówno Tomaszewskiemu, jak i Trójkątowi, poświęcę osobne notki :)






















21 maja 2012

Shh!

Po sentymentach, czas na horror story, czyli wrocławskie kamienice i skrzypiące schody.










26 kwietnia 2012

Kamienica Sachsów

Post z cyklu "zwiedzanie miejsc nieoczywistych". W centrum miasta jest wiele pięknych zaułków, do których turyści zwykle nie zaglądają. Już mogą zacząć żałować. Wystarczy skręcić w małą uliczkę, wejść na zagracone podwórko, otworzyć drzwi i można przenieść się do zupełnie innego świata. OK, brzmi banalnie i słabo. Ale zapewniam - tylko brzmi.

Ulica Świdnicka, gdzie tramwaj skręca w Teatralną. Piękne kamienice, obok opera, zaraz rynek, niedaleko Teatr Lalek i fontanna z krasnalami, nieco dalej park. Trasa turystyczna.

Wejdźcie na chwilę do kamienicy, w której kiedyś mieściła się knajpa Fuzon (Puzon? nie pamiętam). Nie wiem czemu nigdy nie zauważyłam, że schody w tej kamienicy są tak piękne. Panuje tam zupełna cisza, półmrok. Wyszłam na patio, zadarłam głowę do góry i zamarłam. Nie skłamię, jeśli napiszę, że czułam się trochę jak zamknięta w słoiku, w którym słychać tylko trzepot gołębich skrzydeł. Jak w tanim horrorze. Ptaszyska, głucha cisza, to przymulone światło i skrzypiące schody - wystraszyłam się własnego cienia. Ale! Wnętrze jest naprawdę piękne.