Idę ulicą i się uśmiecham :) mam mnóstwo energii. Spotykam na swojej drodze tak świetnych ludzi, że zamulanie w czterech ścianach byłoby grzechem. Poodkrywałam ostatnio trochę okolice mojego Końca Świata. Okazuje się, że pod nosem mam całkiem niezłą trasę biegową i piękne chaszcze, zwane parkiem. A stąd już tylko rzut kamieniem do Cmentarza Żołnierzy Polskich, z którego jest piękny widok na Oporów. I na moje okna na Krzykach ;) Mało tego! Po drodze można załapać się na piękny zachód słońca, a później wracać do domu brzegiem rzeki.
Na razie przestałam nosić ze sobą aparat. Chyba potrzebuję odwyku, żeby całkiem nie wpaść w zdjęciową papkę. Poza tym noszenie mniejszej torby jest dużo praktyczniejsze ;) Dlatego zdjęcia z telefonu, całkiem niezłe, jak na komórkę :)











