30 października 2011

Kto jest kim

Czyli różowojebitny napis na murze przy Nożowniczej.


25 października 2011

Jesień

Nie jestem fanką jesieni, chlapy i zimnego wiatru prosto w nos. Nie i już, nie przekonają mnie nawet jesienne liście i piękne kolory na drzewach. Po prostu te piękne, zapewne, widoki przesłania mi konieczność włożenia rękawiczek, zastanawianie się nad odpowiednim swetrem, dylematami: czy parasol zmieści mi się do torebki i okropną mżawką, która robi mi z włosów coś na kształt mopa. Dlatego wyjęcie aparatu w taką pogodę, wyprowadzenie go na miasto i zrobienie kilku zdjęć skończyło się bardzo szybko. Bo zimno, nawet jeśli mam rękawiczki. 

Zaraz zapadnę w sen zimowy i proszę nie budzić mnie do co najmniej do lutego.








23 października 2011

Zwierzyniec

Od czasu do czasu w naszym mieszkaniu pojawia się czworonożne futerko. Tym razem był to Maniek, sześciomiesięczna psia kulka. 




16 października 2011

Biegiem po dobry nastrój

Jeśli ktoś miałby jeszcze wątpliwości, gdzie warto we Wrocławiu biegać, to może już ich nie mieć, ponieważ wczoraj Aleksander Kusz, prezes Money.pl, oraz Rafał Jurkowlaniec, marszałek województwa dolnośląskiego, otworzyli wspólną trasę dla biegaczy. Żeby nie było: biegać tam można od dawna, z tego co mi wiadomo miejsce cieszy się popularnością. Teraz jednak zostało wyraźnie oznakowane, a podczas treningu widać, ile mamy za sobą kilometrów. 

Start przy Mostach Trzebnickich (od strony Leclerca), biegnie się w stronę Mostów Warszawskich. Następnie drugim brzegiem rzeki, by wrócić do punktu start/meta przy Trzebnickich. 














14 października 2011

Z cyklu: fajne miejsca

To nie reklama, tylko autentyczna chęć podzielenia się fajnym, wrocławskim miejscem. Jeśli lubicie pić kawę (w ilościach hurtowych), to Coffe House jest miejscem dla was :) Zawędrowałam tam zupełnie przypadkiem, gdy odwiedzili mnie Darek z Agnieszką. Po obiedzie nasze organizmy domagały się kofeiny, a na horyzoncie pojawiła się właśnie ta kawiarnia. I - co dość ważne - pojawiła się wraz z reklamą Facebooka. Jako istoty "socialmediowe" w te pędy zapytaliśmy się, czy w związku z reklamą jest jakaś promocja. I była! Kawa taniej o 70% za polubienie fanpage'a Coffe House. Polubiliśmy więc od razu.

Za trzy wypaśne kawy zapłaciliśmy nieco ponad 10 złotych. Wow. A to nie jedyna promocja, na fanpage można znaleźć informacje o innych. Lubię takie niespodziewajki, zawsze poprawiają humor i pozwalają pokazać gościom, jaki ten Wrocław fajny :D







10 października 2011

E-nnovation w Poznaniu, czyli słów kilka o innowacji

A także o wielkich ideach, pomysłach, niestandardowym myśleniu. Zawsze mam problem na takich konferencjach. Słucham prezentacji, jestem pod wrażeniem górnolotnych słów, przekonywania i nawoływania do robienia wielkich rzeczy. Problem w tym, że mało która prezentacja niesie za sobą konkrety. Fajnie, że wspomina się Steva Jobsa, fajnie, że mówi o tym, jak to w korporacji nie ma miejsca na niezależność. Fajnie, że chce się w słuchaczach tę niezależność zaszczepić. Róbmy startupy! Ale na tym koniec. Oczywiście nie we wszystkich przypadkach, jednak odniosłam wrażenie, że część prelegentów zwyczajnie się powtarza. Mówią w inny sposób, jednak ciągle o tym samym. I nie tylko ja odniosłam takie wrażenie.

Jednak można też wskazać pozytywne przykłady, a jakże :) bo i takich nie brakuje. Choćby pierwsza prelegentka, Tyra Hunt, co-founderka Buyosphere (swoją drogą fajny serwis). Pewnym krokiem wkroczyła na scenę, ubrana w skórzaną mini sukienkę. I zaczęła opowiadać o porażkach w biznesie. Bazowała na swoim projekcie, mówiąc, jakie popełniała błędy w trakcie tworzenia serwisu. Konkret! Mówiła, co robiła źle, krok po kroku dochodząc do tego, jak powinno być dobrze. Bardzo ciekawy case, bez owijania w bawełnę, w którym Tyra zawarła również kilka słów o pasji, niezależności, pomysłach. 

Z innych ciekawych prezentacji - na pewno Edward Miszczak, dyrektor programowy TVN. Mówił o telewizji w kontekście rosnącego znaczenia internetu: dlaczego, mimo wszystko, tradycyjne pudło z anteną przetrwa. Bo przetrwa, tylko w innej grupie docelowej, niż 25-latki. Gaduła z tego Miszczaka, trzeba przyznać, ale jednocześnie widać, że to jest dopiero człowiek z pasją. I nie musi o niej górnolotnie opowiadać, żeby było to widoczne. Wyraźnie widoczne. Szklany ekran to jego drugi dom. I nie ukrywam, ta prezentacja była bardzo miłym i motywującym zakończeniem pierwszego dnia konferencji.

Teraz trochę zdjęć. Uroczyście oświadczam, że kocham moją nową lampę błyskową, choć jeszcze nie do końca umiem ją obsługiwać. Ale oczyma wyobraźni widzę, jak wyglądałyby zdjęcia z ciemnej sali bez użycia lampy. I mimo że niedawno z mojego konta ubyło trochę gotówki, to nie żałuję zakupu :) Ba! Jutro będę ćwiczyć dalej. Trzeba naładować akumulatorki, bo te się były wzięły i zwyczajnie za szybko rozładowały.

















08 października 2011

Popołudniowe

Pada deszcz, a jednocześnie świeci słońce - idealne warunki do zdjęć. Tak więc testowo w taką pogodę obfociłam Paulinę ;)




04 października 2011

Jak w lustrze


PS. Przegapiłam dwusetny post, ten ma numer 201! :)