31 sierpnia 2011

Blog Day 2011, czyli trzeba świętować ;)

Pierwszy raz obchodzę Blog Day, choć w sumie "obchody" to zbyt górnolotne słowo, chodzi przecież jedynie o okolicznościową notkę na blogu. Dzień bloga nie odbiega jednak od innych tego typu inicjatyw, wystarczy wspomnieć choćby #followfriday, ciekawą akcję użytkowników Twittera. Co piątek rzesze twitterowców polecają sobie nawzajem konta, które warto śledzić, czy to ze względu na wartość merytoryczną, czy też ze względu na humor, lub choćby ładne zdjęcia. Z inicjatyw bardziej niszowych: funkcjonuje również #followsunday w Instagramie (pod takim właśnie hashtagiem), gdzie użytkownicy polecają osoby robiące ciekawe, inspirujące zdjęcia iPhonem. Szkoda zatem, że Blog Day, wraz z inicjatywą polecania ciekawych blogów, funkcjonuje tylko raz w roku. A przynajmniej raz w roku tak oficjalnie. Dobrze, że istnieją blogrolle ;)

W zasadzie kiepski ze mnie uczestnik blogosfery. Wprawdzie śledzę kilka blogów, ale żadnego regularnie. Ot, zaglądam tam, jak mi się przypomni, lub jak mi czytnik RSS wskaże nowy wpis. Warto jednak kilka blogów polecić, tym bardziej, że jest w nich "małe conieco" do poczytania, choć dla niektórych treść może być hermetyczna.

#1
Manki Project



Obiecałam Adzie ;) ale nawet gdybym nie obiecała, to i tak bym poleciła. Choćby ze względu na cięty język. Lubię teksty prosto z mostu, odważne, może dlatego, że sama często waham się, jak coś powiedzieć. A Ada wyciąga z codziennych tematów sam miąższ i to mi się podoba. Tematyka różna - od staników, przez sztukę, po media, ale taki misz-masz jest naprawdę strawny.

#2
Eve w Norwegii


Kiedyś razem pracowałyśmy, dziś z Eve nie mam kontaktu, ale bardzo chętnie czytam jej bloga. Choćby dlatego, by wiedzieć, jak jej się żyje po przeprowadzce do Norwegii. Poza tym Eve świetnie wplata swoją codzienność w praktyczne informacje o kraju.


#3
Bored Panda

Serwis dla znudzonych misiów, który pobudza wyobraźnię natychmiast. W zasadzie balansujący na granicy blogowo-serwisowej, co nie zmienia faktu, że niesamowicie inspirujący. Ja nie wiem, gdzie autorzy wyszukują takie cudeńka. Tematyka przeróżna, a spoiwem wszystkich wpisów jest pomysłowość i formuła typu "10 sposobów na...", "17 najlepszych rozwiązań...", "21 urzekających zdjęć..." i tak dalej. I nie, to wcale nie jest nudne!

#4
Supermarket


Blog, który pewnie polecany jest często, a który ja odkryłam niedawno i bardzo mi wstyd, że tak późno. Bo to świetna skarbnica wiedzy na temat naszych codziennych zakupów. A jak wiadomo, zakupy uwielbia każda kobieta, choć nie każda lubi, jak ją marketingowcy ściemniają. I o tym właśnie blog - jak się nie dać.

#5
Obiektywnie - fotoblog Latającej Pyzy

Błagam Cię kobieto, wznów pisanie bloga! A raczej fotografowanie. Nie jest to profesjonalny fotoblog, ale na kilometr widać, że autorka wkłada mnóstwo serca w swoje zdjęcia. Bardzo lubię takie blogi - bez ciśnienia na jakiś artystyczny przekaz, bez ciśnienia na prawidłową kompozycję. Choć nie ukrywam, że wzdycham czasem z zazdrością do niektórych zdjęć Pyzy :) i możliwości uchwycenia różnych miejsc na świecie.

29 sierpnia 2011

Sesja dla seeface. Jedwabna biżuteria

O seeface i pięknej biżuterii na blogu już raz było. Tym razem odsłona poważniejsza. Renata zgodziła się na sesję zdjęciową, prezentującą nowe produkty. Tym sposobem przez kilka niedzielnych godzin migawka chodziła jak szalona ;) a Renata co rusz zmieniała naszyjniki. Poniżej kilka zdjęć, które podobają mi się najbardziej, choć w sumie wyszło ich 700.

Jedwabna biżuteria jest naprawdę piękna! Tu znajdziecie stronę wykonawcy, Mostapha Ziani.










24 sierpnia 2011

Bażant po wrocławsku

W sensie w Parku Staromiejskim (to ten przy Teatrze Lalek). W niewielkiej klatce stacjonują tam trzy bażanty. W sumie ciekawe rozwiązanie - fajna reklama dla wrocławskiego ZOO. Przyjdź i zobacz więcej. Tylko szkoda, że odległość parku od ZOO jest spora, trudno po zobaczeniu jednego zwierzątka od razu pójść i zobaczyć inne, wpierw trzeba przedrzeć się przez centrum.

Podobnie reklamuje się ZOO w Warszawie, choć moim zdaniem w tym przypadku stolica wypada lepiej :) Przy jednej z głównych ulic stacjonują niedźwiedzie. Pamiętam, że gdy zaczynałam pracę niedaleko, poszłam się przejść koło "tych dziwnych skał, które pewnie są ozdobą Parku Praskiego" (wtedy myślałam, że nic tam nie ma). Opieram się o barierkę, czytam gazetę, nagle słyszę za sobą szuranie. Odwracam się i SZOK:) w odległości 1,5 metra ode mnie patrzy się na mnie niedźwiedź. Przysięgam, od razu przez myśl mi wtedy przeszło "ale przecież nic nie piłam, mam zwidy?" oraz "skąd misiek tak nagle, tutaj? skąd?!". 

W każdym razie warszawskie misie są świetną atrakcją, a żeby trafić do ZOO wystarczy przejść przez park. Jak im kiedyś zrobię zdjęcie, to na pewno wrzucę.

A oto wrocławski bażant o dwóch profilach ;)



22 sierpnia 2011

Wrocławska fontanna multimedialna

Wiecie, że na Pergoli nie można robić zdjęć ze statywem? Nie to, żebym sama przetestowała, bo jak widać statywem nie dysponuję (te zdjęcia rozmazane, ech), ale tak słyszałam. Info z mojej strony niepotwierdzone, choć nie ukrywam, z chęcią bym sprawdziła, jak to faktycznie jest. A jeśli faktycznie nie można robić zdjęć czy kręcić filmów ze statywem, to jaki jest powód? I co na przykład, jak ktoś dysponuje takim "ustrojstwem", jak steadicam? ;)

Przez jakiś czas na pewno tego nie sprawdzę, dlatego póki co na obfocenie wrocławskiej fontanny multimedialnej wybrałam się, gdy nie było jeszcze bardzo ciemno. Długie czasy naświetlania i trzymanie aparatu w ręce nie idą w parze, choć myślę, że jeszcze AŻ tak źle nie jest.





A takie coś wychodzi, jak już człowiekowi ręce opadają:
;))

Przy małej fontannie naprawdę porządnie czuć chlor.



A gdyby komuś było mało muzyki, którą puszczają podczas pokazów, to polecam Apocalypticę i Quutamo, które można usłyszeć właśnie na Pergoli;)



20 sierpnia 2011

Daria i rower

Mam tak piękną przyjaciółkę, że trzeba pokazać ją światu ;) Rozpoczęłam mały cykl portretowania swoich znajomych. Ciekawa jestem, jaki będzie efekt końcowy, może w końcu uda mi się zrobić jakieś w miarę spójne zdjęcia.

Dziś na blogu, gościnnie, Daria i jej rower.




Plac Bema





Dzisiaj szaro, buro i ponuro, ponieważ wybrałam się na zdjęcia, a tu zaczął lać deszcz. Słońce wracaj!!!

A na zdjęciach biurowiec przy Bema. Moim zdaniem nie wygląda najpiękniej, choć ma ładne patio. Wydaje mi się jednak, że Wrocław nie ma szczęścia do biurowców. Chyba nie mamy w mieście żadnego, o którym można swobodnie powiedzieć, że jest ładny, dobrze wygląda. Nie żeby na przykład Warszawa miała to szczęście - może po prostu wszystkie biurowce mają w sobie coś strasznego?

Przy okazji: Na Wyspie Słodowej postawili toalety (ale coś czuję, że odkryłam Amerykę za późno ;)). Szkoda, że zasłoniły piękny mural. Już nie ma możliwości, by sobie zrobić tam zdjęcie.

19 sierpnia 2011

Długi weekend

W Warszawie. Krótka wyprawa nad Zalew Zegrzyński (a ściślej nad rzekę Narew), poimprezowanie i poodwiedzanie znajomych. I to chyba na tyle, jeśli chodzi o moje wakacje w tym roku. Niestety. Zamiast tego mam jednak inne, niecne plany, którymi być może kiedyś się pochwalę ;)











Zdjęcia obrabiałam w telefonie. Choć w sumie to bardziej zabawa, niż faktyczna obróbka :) Część zdjęć za pomocą Instagram, reszta - Pixlromatic.

08 sierpnia 2011

Wakacje.rar, czyli szybka regeneracja

Typowe wakacyjne dwa tygodnie skompresowałam odpowiednio dobrze. Udało się w dwa dni! Jeden weekend nad morzem i zaliczyłam chyba wszystkie nadmorskie atrakcje. Od zapchanego pociągu zaczynając (zapchanego - nie przesadzam, był Woodstock:)), na gofrach z bitą śmietaną i owocami kończąc. Zafundowałam sobie nawet gumę balonową z automatu dla dzieci, niebieską, smakowała okropnie. 

Wróciłam będąc dobrze wysmażonym skwarkiem, a to dlatego, że na spontaniczny wyjazd nie wzięłam żadnego kremu z filtrem. Właściwie to w planach miałam podróż jedynie z zawartością damskiej torebki, ale szybko zweryfikowałam te plany żałując, że nie uda mi się wepchnąć do niej ręcznika. 

I niesamowicie cieszę się, że jest ktoś taki jak Daria i Adam, którzy w czwartek otrzymują ode mnie SMS o treści "Jedziemy nad morze", odpisują "OK", a w piątek w nocy siedzimy już w pociągu. No, stoimy ;) pociąg.zip, zwany obieżyświatem, nad morze wiózł pół Polski. Na szczęście dowiózł też słońce - na złość wszystkim pogodynkom.