Nie nauczyłam się jeździć na desce - mój tyłek i nogi nie są kompatybilne z całym tym sprzętem, było mi zimno i ogólnie jakoś bez szału, ale nie zniechęcam się. Może po prostu nie trafiłam na czas, gdy tarzanie się w śniegu może sprawiać frajdę. W ogóle trudno ostatnio określić, co sprawiłoby mi największą frajdę. Spędziłam jednak czas w fajnym miejscu z fajnymi ludźmi, nie rozmyślając za dużo i po prostu odpoczywając, co w ubiegłym roku nie zdarzało się często.
To zabawne, ale odczuwam pustkę. Skończyłam swój cykl
One Photo A Day i gdy 1 stycznia obudziłam się ze świadomością, że dzisiaj zdjęcia nie będzie, zrobiło mi się trochę przykro. Fajnie było mieć cel każdego dnia. Uświadomiłam sobie, że pamiętam niemalże każde zdjęcie, które zrobiłam w ramach cyklu i pamiętam okoliczności, w jakich powstało. Mimo że fotografowałam często pierdoły, czasem z konieczności, bo trzeba coś wrzucić, to jednak była to solidna nauka konsekwencji i pielęgnowania przyzwyczajeń. Cykl wciąż wisi na tumblrze i pewnie będę od czasu do czasu do niego wracać, a tymczasem mam w głowie pomysł na nowy cykl, który kiełkował od paru tygodni, aż w końcu wykiełkował, zapełniając noworoczną pustkę. Zdjęcia się robią, jeszcze tylko nie wiem, w jakiej formie będę je publikować, i czy w ogóle będę. Ta kwestia zostaje póki co otwarta, ale zastanawianie się nad nią sprawia mi przyjemność, więc pewnie jeszcze trochę sobie o tym pomyślę.
Trochę myślałam też o postanowieniach noworocznych i przyznam, że mam z nimi problem. Formuła, która sprawdzała się dwa lata temu, dziś wydaje mi się już wyczerpana, szukam więc czegoś nowego. Przeczytałam ciekawą myśl, że angielskie słowo "priority" przez całe stulecia, od XV wieku poczynając, występowało w liczbie pojedynczej, dopiero w XX wieku zaczęto mówić "priorities", co świadczy trochę o naszych czasach (
tu oryginalny tekst). Gdyby się zastanowić, to faktycznie, rzadko kiedy mówimy o priorytecie, wszechobecne są priorytety. Czyli nie skupiamy się na tym, co najważniejsze, tylko mamy kilka głównych celów, ale żadnemu nie poświęcamy 100 procent czasu. Zastanawiam się, czy potrafię wskazać jeden obszar, czy też jedną rzecz, która byłaby dla mnie najważniejsza i to jej podporządkowałabym wszystkie inne sfery swojego życia? To trudne, ale chyba wiem. W tym roku najbardziej chcę dbać o zdrowie - psychiczne i fizyczne. Ten jeden aspekt ma wpływ na wszystkie inne, wydaje mi się najistotniejszy, bo gdy jesteś zdrowy, masz więcej sił na pracę, rozrywkę, dodatkowe aktywności. Bez zdrowia wszystkie te aspekty przestają być istotne, nie sprawiają radości. Gdy to piszę, czuję się bardzo staro i dojrzale i oczami wyobraźni widzę siebie jako zrzędzącą babę, ale tak, chyba nadszedł czas, by postanowieniem noworocznym nie były podróże, tylko dbanie o ciało i duszę. Podróże i inne rozrywki mogą być elementem tego dbania, ale nie będą priorytetem.
Skoro już pozrzędziłam, to może czas wziąć się do roboty. Zamierzam upiec sama chleb :D i będzie pyszny!