31 marca 2010

Po kobiecemu

Kilka fotek z konferencji ramówkowej TVN Style. Słabe światło, a ja bez lampy... Co skończyło się na obiektywie 50mm (bo najjaśniejszy) i ISO 1600, w porywach 800, gdy nieco rozjaśnili scenę. Ale i tak nie umiem robić zdjęć w takich warunkach, szczególnie, gdy pierwsze dwa rzędy zajmuje tabun fotoreporterów agencyjnych i co jeden, to ma większą lampę. Ech :)

Na zdjęciach Anna Orłowska, Dorota Wellman, Karolina Korwin-Piotrowska, Tomasz Kin, Dorota Zawadzka i kilka innych osób, których nazwisk z pamięci nie wyrecytuję :)

Więcej jak zawsze na Picasie.

30 marca 2010

Świnka morska w obiektywie

Domowe National Geographic z sałatą w tle musi być. Co to za pańcia, która nie robi zdjęć swojemu zwierzakowi, hę? ;)

28 marca 2010

Przez słoneczne okulary

Rozpoczęliśmy dziś nowy sezon fotospacerów. Z lekkim poślizgiem (o 4 rano robiliśmy zakupy w Tesco, to chyba oczywiste, że spóźniliśmy się dwie godziny?) spotkaliśmy się z Agnieszką, Darkiem, Rafikiem i Justyną na Starówce. Krótki spacer, kilka fotek. Trochę szkoda, że to moje ostatnie podrygi...

Dzisiaj część pierwsza zdjęć, które robiłam przy pomocy okularów przeciwsłonecznych. Wyglądam wtedy okropnie głupio, ale efekty mi się podobają.


Tak wyglądam podczas robienia zdjęć... Fotka autorstwa Rafika :)

26 marca 2010

Gruzińskie Chaczapuri

Nie potrafię robić zdjęć jedzenia. Albo inaczej - było kiepskie światło ;D w każdym razie warto się przejść do restauracji Gruzińskie Chaczapuri. Tanio, a jedzenia dużo. Dodajmy: pysznego jedzenia, przyrządzanego po gruzińsku. Ten obiad w połączeniu z kuflem piwa zakrawał mi o rewelację.

Restaurację można znaleźć w Krakowie, w kilku miejscach w rynku. We Wrocławiu znajduje się przy kamieniczkach Jaś i Małgosia, o ile dobrze pamiętam. Nie wiem, czy Chaczapuri można znaleźć w innych miastach, ale jeśli tak, to polecam :)

25 marca 2010

Kraków - Wawel

Kolejne zdjęcia z Krakowa. Tym razem Wawel. Dotarliśmy tam już dość mocno zmęczeni, ale za to po pysznej kawie i lodach w Cafe Zakątek.

23 marca 2010

Kraków freelens

Freelens, freelensing czy nawet lansing ;) nieważne. To bardzo ciekawa metoda robienia zdjęć, którą podsunął na blipie Arim. Później wyczaił ją Kamil, by na końcu dotarła do mnie. I tak oto poczyniłam swoje pierwsze próby z freelensingiem. To raczej materiał bardziej poglądowy, niż faktycznie warty uwagi, ale zamieszczam. Fotki pstrykane na Wawelu.


A oto Beatka pstryknięta freelensem Kamila :)

22 marca 2010

Kraków, część 1

Pierwszy wiosenny weekend spędziliśmy w Krakowie. Pominę kwestie organizacyjne, bo te załatwialiśmy na ostatnią chwilę. Może właśnie dlatego takie spontaniczne wyjazdy są najlepsze? W każdym razie pokochałam Kraków. Pierwszy raz byłam tam świadomie, a nie przejazdem czy w celach zawodowych. Mogłam chłonąć każdy kawałek tego cudownego miasta i nie przejmować się niczym. Podziwiać ludzi, architekturę, widoki. I chyba nie skłamię, jeśli powiem, że... mogłabym tam mieszkać. Kraków bardzo przypomina mi Wrocław - podobny klimat wąskich uliczek i małych kawiarenek, przesympatyczni ludzie, tłumy w rynku.

Zrobiliśmy dużo zdjęć. Dzisiaj wrzucam pierwszą część - rynek i okolice.