Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie. Pokaż wszystkie posty

17 lutego 2013

Restaurant Day Wrocław

Mam ostatnio pewien zastój, nie robię zdjęć, albo robię ich bardzo mało i nie jestem z nich zadowolona. Chyba dopiero teraz dopadł mnie fotograficzny sen zimowy, aparat grzeje się w domu tuż przy nocnym stoliku, a na zewnątrz fotografuję głównie telefonem, głównie pierdoły, głównie nieistotne. Dziwnie mi z tym, chociaż dużo się dzieje, dużo jest okazji do zdjęć, ale jakoś natchnienie nie dopisuje. Wiem, że to mija, ale czasem trzeba temu "minięciu" pomóc.

Dziwnie było mi dziś, gdy zapakowałam do torby aparat i ruszyłam w miasto. Miałam powód: Restaurant Day. Nie wiedziałam co to, gdzie to i jak to, ale uznałam, że jeśli nie znajdę pretekstu, to w najbliższym czasie pewnie się nie ruszę z aparatem nigdzie. Pretekstem była więc pewna smakowita impreza, z której postanowiłam zrobić krótką relację na Smaki Wrocławia. Warunki do zdjęć wyjątkowo kiepskie;) dużo ludzi, mało miejsca, trzeba uważać, by nic nie strącić, nie rozlać, nie zepsuć. Ale udało się popstrykać.

Jest więc jedzenie.
Spróbowałam tylko ciasta pomarańczowo-imbirowego. I doprawdy nie wiem, czemu, nie przepadając za imbirem, często jem coś, co go zawiera. 

Pomijając jednak okoliczności fotograficzne, samo Restaurant Day to bardzo zacna inicjatywa. Osiem jednodniowych restauracji to niezła okazja do spróbowania różnych pyszności przygotowywanych nie tylko przez profesjonalistów, ale też amatorów-pasjonatów gotowania.









A na miejscu spotkałam Justynę, uskuteczniłyśmy więc małe, blogerskie pogaduchy przy ciachu. Wiadomo, co dwie rude, to nie jedna ;)

PS. To chyba aparat mnie tak zaświecił na pomarańczowo. Na żywo aż tak mi się czupryna nie ogni :)


05 lutego 2013

Novocaina

Z cyklu: lubię swoją pracę.







Dla Novocainy i Smaków Wrocławia - sfotografowany walentynkowy lunch. Będzie konkurs, już zazdroszczę osobie, która wygra zaproszenie do zjedzenia tych smakoci.

PS. Serduszko jest z buraka.

04 czerwca 2012

Europa na widelcu

Wrocławski rynek znów zapełnił się pysznościami. I tłumem - barierki strefy kibica na Euro skutecznie tamowały ruch, momentami trudno było się ruszyć, łokcie były wtedy niezastąpione. Ale taki chyba urok Europy na widelcu. Wesoło było. I nawet Oresta spotkałam - na szczudłach biegał i straszył dzieciaki pomarańczowym widelcem ;)

Swoje mało wybredne podniebienie uraczyłam rosyjskimi blinami z truskawkami, szwedzkim łososiem z warzywami oraz francuską zupą rybną. Na więcej brakło kuponów i miejsca w żołądku, a musiał zmieścić się jeszcze czereśniowy Opat. Piwo smakowe to dla niektórych profanacja, ale sory memory, trzeba dać kubkom smakowym nieco urozmaicenia. Dzięki Lennemu czaję się jeszcze na piwne lody w Bernardzie (na więcej mnie chyba nie stać :D).

I w tym miejscu chciałabym polecić wszystkim Smaki Wrocławia (klik klik).




 





18 marca 2012

Ma być miło i przyjemnie

Czyli o tym, dlaczego ostatnimi czasy polubiłam wypieki. 

Tak naprawdę nie mam zupełnie czasu na przebywanie w kuchni, często ograniczam się do banalnych rzeczy na obiad, byleby coś było. Jednak jak mnie już złapie tak zwana "faza", to nie ma zmiłuj. Otóż złapała na pieczenie. Właściwie to nigdy nie piekłam, bo raz po przygodzie z prawie spalonym piekarnikiem uznałam, że to nie dla mnie i po co psuć całkiem przydatne machiny kuchenne. Ale któregoś dnia nadeszła chwila prawdy i starcie z piekarnikiem numer dwa. Od tamtej pory piekę muffinki :) Na urodziny z kolei dostałam od Jagody książkę z przepisami na ciasteczka. 

Musiałam do niej trochę dojrzeć, bo pieczenie ciastek zawsze kojarzyło mi się z nudnym układaniem na blasze bazyliona ciastek. Książeczka zawiera około 60 przepisów na przeróżne ciacha, mniej lub bardziej wymyślne. Zrobiłam więc spiżarkowy przegląd tygodnia i uznałam, że można coś prostego upiec.








Przepis na kruche ciasteczka z musli

Składniki:
- 1,5 szklanki mąki
- niepełna szklanka cukru
- 3/4 kostki masła
- jedno jajko
- musli (lub same płatki owsiane i orzechy)
- pół łyżeczki proszku do pieczenia

Przygotowanie:
W sumie widać na zdjęciu :) Mąkę, proszek do pieczenia wsypać do jednej miseczki, w drugiej rozmieszać cukier z masłem i jajkiem. Następnie powoli (tia, ja i powoli) zmieszać składniki suche z mokrymi. W przepisie jest napisane, by dodać płatki owsiane i orzechy, ja jednak nie żałowałam kilku garści musli, bo nie miałam orzechów. Rodzynki też są OK. 

Mam jeszcze traumę po wybuchniętym cieście w muffinkach, także nie dodałam sody :) musiał wystarczyć proszek do pieczenia. Niemniej jednak ciastka i tak były dobre, wystarczająco "ciastkowate" i kruche.

Oczywiście, przepis zaleca, by masę układać łyżeczką na dwóch blachach w odstępie ok. 2,5 cm od siebie. Ekhm... Standardowo nie do końca stosuję się do przepisów, więc mi zamiast ślicznych okrągłych ciastków wyszedł jeden wielki placek ;) dlatego polecam jednak nakładanie masy łyżeczką z zastosowaniem odstępu.  Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 20 minut.

Wszystkiego kalorycznego! (Z pozdrowieniami dla Ady ;) której ciastka smakowały! Nasz redakcyjny kącik desperate housewives wyjadł co do okruszka)

07 lutego 2012

Muffiny z czekoladą i dżemorem

Dzisiaj będzie kulinarnie i kalorycznie (a co!). Od kiedy kupiłam sobie formę do muffinów (mówię na nią różowa muffiniarka), nie mogę przestać piec. Nie żeby mi te babeczki jakieś wyjątkowo piękne wychodziły. Wręcz przeciwnie :-) zawsze coś muszę przypalić, o czymś zapomnieć, raz wybuchło mi ciasto, naprawdę same przygody. To jednak mnie nie zniechęca. A ponieważ dziś siedzę w domu na chorobowym, postanowiłam obfocić swoje przypalone kulinarne dzieło. Mało tego - podzielę się również przepisem, niech i Wam w biodra idzie.



Przepis na muffiny z czekoladą i dżemorem

Składniki:
- dwie szklanki mąki
- jedno jajko
- łyżeczka proszku do pieczenia
- półtora szklanki cukru pudru (ale ja daję mniej, a i tak są bardzo słodkie)
- 3/4 szklanki mleka
- 1/4 szklanki oleju
- tabliczka czekolady (używam mlecznej)

Mieszamy mikserem, najlepiej tak, by kuchnia wyszła z tego eksperymentu w miarę cało i czysto, czyli w wysokiej misce nie machając mikserem gdzie popadnie (ekhm, to też sprawdziłam). Niektóre przepisy w sieci zalecają dodanie odrobiny sody oczyszczonej do ciasta, jednak empirycznie przetestowałam i nie polecam. Albo dałam za dużo, albo nie wiem, ale ciasto mi wybuchło. Nie dodaję sody w ogóle i też jest OK. Czekoladę rozdrabniam nożem na malutkie kawałki i mieszam z ciastem.

Wymiksowane ciasto wlewamy do muffiniarki. Jeśli chcemy dodać dżemor, to najpierw należy trochę ciasta dać na sam spód, następnie niepełną łyżeczkę dżemu i całość "przykryć" ciastem. Piekarnik rozgrzać do 180-200 stopni i siup na 20 minut. Patrzenie, jak muffiny rosną w piekarniku to bardzo uspokajający i nudny proces.

Moje muffiny rosną zawsze w lewo. Jakkolwiek idiotycznie by to nie brzmiało, tak niestety jest. Nie wiem czemu, może piekarnik ma mocniejszy nawiew akurat w tę stronę, ale jeśli coś ma mi się wylać z foremek, to wyleje się zawsze w lewą stronę.

Ciasta wystarcza na około 12-14 muffinek, w zależności od ich wielkości. Zamiast czekolady można dodać banana lub inne owoce. Testowałam również muffiny z gorzką czekoladą i bananem, są równie pyszne. Czasem dodaję też wiórki kokosowe, a jeśli chcę, by ciasto było ciemne, dosypuję do niego 2-3 łyżki kakao. 

Nie polecam natomiast muffin z cukierkami typu krówka, wredne to to, a ja zamiast pomyśleć, że przecież taki cukierek to się w mig roztopi, wrzuciłam po jednym do muffinki i włożyłam do piekarnika. Zabawy z czyszczeniem foremki było co niemiara. Nie polecam, chyba że lubicie zabawę z szorowaniem.

Smacznego! ;-)

PS. Nie zmieniam profilu bloga na kulinarny, to raczej wpis gościnny, tym bardziej, że moje możliwości działania w kuchni są dość ograniczone, a nie będę przecież zamieszczać przepisu na ugotowanie jajka na miękko (choć to mi zawsze wychodzi idealnie).

26 marca 2010

Gruzińskie Chaczapuri

Nie potrafię robić zdjęć jedzenia. Albo inaczej - było kiepskie światło ;D w każdym razie warto się przejść do restauracji Gruzińskie Chaczapuri. Tanio, a jedzenia dużo. Dodajmy: pysznego jedzenia, przyrządzanego po gruzińsku. Ten obiad w połączeniu z kuflem piwa zakrawał mi o rewelację.

Restaurację można znaleźć w Krakowie, w kilku miejscach w rynku. We Wrocławiu znajduje się przy kamieniczkach Jaś i Małgosia, o ile dobrze pamiętam. Nie wiem, czy Chaczapuri można znaleźć w innych miastach, ale jeśli tak, to polecam :)

17 stycznia 2010

Śniadanie mistrzów

Piliście kiedyś niebiesko-zieloną kawę? Jeśli nie, to polecam spróbować. I nie mam tu na myśli zostawiania kawy na tyle długo, aż wytworzy się na niej nowa, pleśniowa cywilizacja. Wystarczy dodać Blue Curacao. Do tej pory syrop ten znałam wyłącznie z drinków. Nie przyszło mi do głowy, by kupić sobie butelkę i używać na co dzień. A tu proszę, w Auchan kosztuje 15 zł :) Jest cały wybór smaków syropów, zamierzam więc zaopatrzyć się jeszcze w jakiś i w wolne weekendy rozkoszować się pyszną kawą (mam na myśli wyłącznie smak, bo niestety kawa "nie wygląda", może coś wykombinuję, by polepszyć jej kolor).




A na śniadanie typowa jajecznica. Tyle że dodałam do niej trochę pieczonego schabu, zamiast szynki czy boczku. To taki trochę wymuszony eksperyment, bo innego mięsa w domu nie miałam :D Ale wyszło bardzo dobre! I sok pomarańczowy, czasem w wolny weekend warto sobie dogodzić.



I gratis: mój zwierzak podczas śniadania ;)