23 marca 2010

Kraków freelens

Freelens, freelensing czy nawet lansing ;) nieważne. To bardzo ciekawa metoda robienia zdjęć, którą podsunął na blipie Arim. Później wyczaił ją Kamil, by na końcu dotarła do mnie. I tak oto poczyniłam swoje pierwsze próby z freelensingiem. To raczej materiał bardziej poglądowy, niż faktycznie warty uwagi, ale zamieszczam. Fotki pstrykane na Wawelu.


A oto Beatka pstryknięta freelensem Kamila :)

3 komentarze:

  1. No przyznam, że tą technikę pokochałem miłością wielką, co i rusz ściągam obiektyw i pstrykam ;) Aczkolwiek jakąś tradycją u mnie się stało, że chyba najfajniejsze ujęcia wychodzą mi przypadkiem, np. to: http://www.flickr.com/photos/arimeq/4464696576/ ;)

    OdpowiedzUsuń