Gdy jeszcze było ładnie i ciepło, świeciło słońce i nie musiałam opatulać się trzy razy szalikiem, postanowiłam zmarnować dzień i wybrać się na uczelnię celem spotkania pań z dziekanatu. By jednak nie zepsuć sobie w pełni tego pięknego dnia, wzięłam aparat i trochę popstrykałam w okolicach wydziału. Mając fazę na robienie zdjęć z uwolnionym obiektywem, powstało to, co możecie zobaczyć poniżej. Ładne kolorki :)
Gdyby ktoś pytał: na zdjęciu widnieją igiełki z tak zwanych drzew iglastych.