Witajcie w Nowym, na pewno wspaniałym, 2011 roku :) Jestem przekonana, że będzie znacznie lepszy, niż poprzedni. Mam mnóstwo planów i chcę je zrealizować, mam nadzieję że się uda. A 2010? Nie chciałabym robić podsumowań, wyszłoby zapewne zbyt patetycznie. Poza tym najważniejszą zmianą w minionym roku był oczywiście powrót do Wrocławia, z czym wiązał się szereg innych zmian. Lepszych lub gorszych, teraz nie ma to znaczenia :) Chyba nigdy tak optymistycznie nie podchodziłam do nowego roku, jak teraz.
Sylwester spędziłam w bardzo miłym, kameralnym gronie, w towarzystwie wina śliwkowego, martini i pewnej pani, której płytę mam od świąt i która śpiewa chyba zbyt ckliwe piosenki. Moim warszawskim gościom pokazałam Wrocław zimą, w sylwestrowe popołudnie odwiedziliśmy rynek, sprawdziliśmy gdzie będzie śpiewać Maryla z Edzią ;D i napiliśmy się grzanego piwa w Altanie. A że skleroza nie boli, tylko przeszkadza, zapomniałam wziąć aparatu, tak więc - stety albo i nie - zdjęcia z telefonu :)
;))
;))






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz