Pokazywanie postów oznaczonych etykietą social media day. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą social media day. Pokaż wszystkie posty

25 listopada 2011

Social Media Day - tym razem biznes

Gdyby nie to, że staram się regularnie pojawiać na SMDay, pewnie byłabym zachwycona. Ale niestety nie bardzo jestem. Temat social media dla biznesu brzmiał dumnie, owszem, wiele prezentacji było ciekawych, jednak część tematów została powielona z edycji Social Media Day na temat blogów firmowych. Wtedy też na rzutniku można było zobaczyć prezentacje Marcina Gruszki z Play, Tomasza Sulewskiego z TP, a także prezentację mBanku, choć akurat w tym przypadku zmienił się prelegent. I takie zdziwienie, bo panowie nie powiedzieli nic nowego. W zasadzie była powtórka z rozrywki: Marcin Gruszka na luzie, poopowiadał trochę o "karnych pindolkach", pan z TP rzucał ripostę za ripostą, ale miał niemalże identyczną prezentację, co rok temu, z kolei prezentacja mBanku była nieco nudna. Tyle minusów.

Pozostałe prezentacje trzymały poziom - mam tu na myśli przede wszystkim występy Dominiki Dworak z K2 oraz Michała Sadowskiego z Brand24. Konkretne, miejscami zabawne, wciągające. O ile z Brand24 miałam styczność służbowo, o tyle case, jaki prezentowała Dominika, to dla mnie nowość. Liczbowo, oczywiście. Jako osoba będąca wiecznie w trybie online znam historię internautki Zia86, która szczegółowo opisywała swój ślub na forum Gazeta.pl. Natomiast pokazanie, jaki rzeczywiście wpływ miała użytkowniczka na innych, było wisienką na torcie. Fajne dane, konkretny występ.

I koniecznie muszę wspomnieć o autorze bloga Supermarket.blox.pl - Piotrze Miączyńskim. W ramach Blog Day wymieniłam go jako jednego z ulubionych blogerów. I zdania nie zmieniam, wręcz przeciwnie. Bardzo, bardzo lubię, jak ludzie opowiadają historie w taki sposób, jak on.




















03 lipca 2011

Social Media Day, blogerzy vs dziennikarze. O co tyle szumu?

W czwartek miałam okazję być na kolejnym spotkaniu z cyklu Social Media Day. Tym razem temat dotyczył blogerów - czy są piątą władzą? Moim zdaniem nie są. Ale od początku.

W kwestii organizacyjnej - nie rozumiem trochę zapraszania na tego typu spotkania garstki polskich blogerów, którzy wypowiadają się za ogół. Cenię sobie Maćka Budzicha, lubię czasem zaglądać do Kominka czy Kurasińskiego, ale nie uważam, by tych kilka osób mogło pełnić rolę "przodowników" polskiej blogosfery. Szkoda, że tylko Mediafun podczas prezentacji zauważył, że w polskiej sieci istnieją również inne blogi. I szkoda, że nie zaproszono na przykład autorek blogów Moje Wypieki, Szafy Sztywniary, Pikseli. Jestem pewna, że wniosłyby do dyskusji świeże, nie branżowe spojrzenie na blogowanie i tak zwane "wpisy sponsorowane". 

Również w kwestii reklam i "sprzedawania się" blogerów. Dziwi mnie trochę fakt, że jeśli mówimy o zarabianiu na blogach, zawsze wymieniamy Budzicha, Gadzinowskiego, Kurasińskiego czy Kominka. A nikt nie wspomniał o tym, że na przykład Fashionelka wyciąga z bloga pensję równą średniej krajowej albo i wyższą, że wiele modowych blogerek to zacięte negocjatorki w kwestii stawek za kampanie, że zarbiają na swoich "biznesach" naprawdę nieźle. Co zauważają przecież też czytelnicy, choć w części przypadków jeszcze nie spotkałam się z zarzutem utraty niezależności. Powołuję się akurat na szafiarki, bo te blogi znam najlepiej, niemniej jednak sądzę, że i na blogach kulinarnych, ale także na motoryzacyjnych (case Blogomotive) czy podróżniczych, pojawia się równie sporo reklam. Czemu nie mówimy o nich, tylko w kółko o Kurasińskich czy Budzichach? Dla jasności: to nie zarzut, tylko raczej sugestia, by w przyszłości na podobne spotkania zapraszać bardziej różnorodne osoby, które mogłyby odświeżyć spojrzenie "branży" na blogosferę. Swoją drogą, można by też dzięki temu uniknąć zarzutu "kąpania się w ciągle tej samej wazelinie".

Co do samej debaty, to przyznam szczerze, że w pewnej chwili już się pogubiłam. Dyskusja niezauważenie przeszła na temat śmierci "starych" i przyszłości "nowych" mediów. A chyba nie o to chodziło. W każdym razie, co już zauważył Paweł Opydo u siebie na blogu, dziennikarze mówili jednym głosem, podczas gdy każdy z blogerów bronił sam siebie. I - stety albo niestety - moim zdaniem w debacie wygrali dziennikarze. Może początkowe argumenty naczelnego Pressa, Andzeja Skworza mówiące o tym, że blogerzy zbyt się przejęli artykułem na swój temat nie do końca do mnie przemówiły, to jednak - całościowo patrząc - dziennikarze mnie przekonali. Co wcale nie jest oczywiste, bo stoję przecież po obu stronach barykady ;). Niemniej jednak, faktycznie, reklama na blogu, szczególnie jeśli mowa o wpisach sponsorowanych, bardziej mnie razi, niż artykuły sponsorowane w prasie. Może dlatego, że faktycznie za mediami stoi szereg instytucji, które pełnią funkcje kontrolne i prasa, czy portale nie mogą sobie na wszystko pozwolić, a blogerzy mają pełną samowolkę w kwestii reklam. Albo je oznaczą, albo nie, co wcale nie oznacza, że stracą zaufanie czytelników. Może panowie blogerzy zapierają się, że w ostateczności osądzą ich czytelnicy a nie instytucje, ale wystarczy spojrzeć na blogi szafiarskie chociażby, by stwierdzić, że w większości czytelnicy mają gdzieś opiniotwórczość autora. Jeśli można wygrać nagrody, to kij z tym, czy wpis jest reklamą, czy nie.

Wydaje mi się, że w trakcie debaty pominięto też jedną istotną kwestię, mianowicie PR. Nie każdy PRowiec rozumie pojęcie budowania relacji i zasypuje zarówno redakcje, jak i blogerów, reklamami. Jedni kasują, inni - bez większego namysłu - wrzucają. Z tym że tu na wiarygodności tracą zarówno dziennikarze, jak i blogerzy, którzy na taki PR dają się nabrać. Swoją drogą ciekawą miałam ostatnio rozmowę z jedną panią pracującą w PR :) Stwierdziła, że skoro w serwisie "śmiga" kampania jej klienta, za którą on słono płaci, to może wrzuciłabym jednak notkę prasową, nasza współpraca na pewno układałaby się wtedy znacznie lepiej.
I jak takie słowa potraktować? Jak groźbę? ;) 

W każdym razie, mam nadzieję, że jeśli za rok znów spotkamy się na Social Media Day, to zarówno od strony organizacyjnej, jak i merytorycznej, będzie znacznie lepiej. A tymczasem kilka moich przeokropnych zdjęć. Odwyk od lustrzanki in progress.









PS. Podczas spotkania wyświetlone zostały również fragmenty filmu "Blogersi" w reżyserii Jarka Rybusa (w końcu miałam okazję poznać osobiście, pozdrawiam! :)). Szkoda, że to jeszcze nie cały film, bo zapowiada się ciekawie. Bardzo spodobał mi się wątek blogerki z Azerbejdżanu, która pisze o sytuacji społecznej i politycznej w swoim kraju. Naprawdę, ciekawy wątek. Pozostałe - z Kominkiem, Mediafunek czy Jackiem Gadzinowskim trochę "letnie", ale mam nadzieję, że najciekawsze ujęcia jeszcze nie zostały pokazane. Poza tym duży plus za przebitki z budyniem ;) uśmiałam się. Mam nadzieję, że późniejsi widzowie filmu, którzy nie śledzą branżowych nowinek, też będą wiedzieli, o co z tym chodzi.

23 stycznia 2011

Social Media Day o blogach firmowych

Zrobiłam kilka pstryków, ale bez większego ciśnienia na uwiecznianie całej konferencji. Social Media Day to cykl spotkań na Uniwersytecie Wrocławskim, które pokazują różne oblicza społeczności internetowych. Tym razem temat przewodni to blogi firmowe oraz konkurs, który organizuje Dominik Kaznowski, na najlepszy blog firmowy. 

Na początku prelegenci pokazali trochę statystyk, później to już czysty lans ;) Najbardziej w pamięci zostały mi trzy prezentacje: Catherine Tilley z McKinsey Knowledge Centre, Tomasza Sulweskiego z TP SA i - o dziwota - Marcina Gruszki z Play. Po pierwsze: wszystkie trzy prezentacje były niesamowicie konkretne. Po drugie: prelegenci przygotowani. Po trzecie: sypali co chwilę anegdotkami. Było ciekawie i merytorycznie. Catherine Tilley opowiedziała, jak prowadzi bloga firmowego (wątek z pokazywaniem zdjęć firmowego dywanu moim zdaniem the best), a także jakie wiążą się z tym trudności. Z kolei Tomasz Sulewski powiedział, dlaczego warto zaglądać w okna :) przedstawił krótko, jak wygląda blogowanie w Tepsie. I chociaż blogi te znam, to jednak z prezentacji udało mi się dowiedzieć kilka nowych, ciekawych rzeczy. Marcin Gruszka rozpieprzył wszystko to, co mówili wcześniejsi prelegenci. Tak, blogi firmowe to marketing. I tak, częstotliwość publikacji jest ważna. Na blogu Play pojawiają się średnio dwa wpisy dziennie. Gruszka krótko powiedział, jak to ogarnąć, jak rozmawiać z użytkownikami i dlaczego jego żona nie lubi social mediów. Moim zdaniem wszystkie trzy prezentacje na 5+.