04 grudnia 2010

Te te te telephone

Teraz uwaga, będzie dramat. A mianowicie: zdjęcia z telefonu! :D Chociaż przyznać muszę, że nie spodziewałam się - mimo wszystko - takiej jakości po komórce. W każdym razie testuję swój własny prezent od Mikołaja, zwanego zazwyczaj kontem oszczędnościowym, i bawię się pstrykaniem komórką gdzie popadnie. Dziś trafiło na sklep z materiałami przy ul. Robotniczej. Ale pstrykałam też na Jarmarku, gdy nie wzięłam z domu lustrzanki, i muszę przyznać, że wyszło nawet nieźle. Jakościowo zdjęcie z telefonu nigdy nie dorówna lustrzance, ale jeśli chodzi o pojemność damskiej torebki i wymiary aparatu... telefon jest nie do pobicia :D

A sklep z materiałami to taki mały raj na ziemi. Można tam kupić wszystko. I nie, nie potrafię szyć, ale moja mama potrafi, co też czasem zdarza mi się niecnie wykorzystać. Tym razem do produkcji czerwonej sukienki ;)







I dwie foty z Jarmarku, obrobione w telefonie przez zajefajną aplikację Instagram (chociaż te ramki są straszne :)).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz