

Chęć fotografowania przychodzi koło 2:30, po powrocie z jakiejś tam imprezy, kiedy zmęczenie wzięłoby górę, ale aparat nie pozwala. I tak nie mając już nikogo wokół, staje się przed obiektywem. Przepraszam zatem państwa bardzo, ale będzie narcystycznie, gdyż aktualnie tak właśnie potrzebuję.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz