14 grudnia 2012

Świętokrzyska

Gdybym nadal tam mieszkała, to budził by mnie nie gwar ulicy, a trzaski z budowy drugiej linii metra. Paskudnie to wygląda.





Jedna, samotna fotografia, która ostała się w kolorze.
Empik Wars&Sawa.


13 grudnia 2012

Lomography. Smiena 8M w użyciu

Wczoraj odebrałam pierwsze skany negatywów ze Smieny, którą dostałam od dziadka. Patrząc na indeks zdjęć byłam naprawdę zdziwiona, nie mówiąc już o przejrzeniu plików. Ten aparat, w połączeniu z moją nieporadnością obsługi, wyczynia cuda. Zniszczyłam trochę kliszę, niekiedy naświetliłam klatkę dwa razy, zdarzyły się też sytuacje takie, że całkowicie źle wymierzyłam kadr. Ale ta nieporadność podoba mi się w tym najbardziej.

Niżej jedne z pierwszych zdjęć, jeszcze z sierpnia. Na zdjęciach Daria i Paweł.



12 grudnia 2012

Warszawa w budowie, miasto na sprzedaż

Muzeum Sztuki Nowoczesnej
Warszawa, 13 października 2012r.








Fotografia analogowa to dla mnie mała odskocznia od "pędzącej" cyfry, gdzie wszystko musi być gotowe na już, na wczoraj, byle szybko. W analogu, nawet jeśli coś spieprzę, źle naświetlę czy nie złapię dobrej sytuacji, mam poczucie, że mimo wszystko uczę się więcej. I nabieram pewnego rodzaju pokory przy obrabianiu zdjęć, która - mam nadzieję - procentuje przy używaniu cyfry.

Lubię pierwsze zdjęcie. Najbardziej.

11 grudnia 2012

Dresdner Striezelmarkt

To jest ten czas, kiedy seksowne Mikołajki uroczo nucą melodię a'la Last Christmas, a podtatusiali wokaliści przyodziani w czerwone czapki z białym pomponem przytupują z nóżki na nóżkę do rytmu. Jest śnieżnie, gwiazdkowo, dzwoneczkowo i słodko aż do mdłości - macie ten obraz przed oczami? Coś na kształt singla Billy'ego z Love Actually, tylko w wersji mniej subtelnej. Mniej subtelnej, bo... po niemiecku! Macie, łapcie i chłońcie ten kicz i gładkość słów. Niszczy psychikę, ostrzegam.

Ale jakby nie patrzeć, ja ten kicz lubię. To jedyny kicz, który mnie nie drażni, a śmieszy, który jest znośny tylko ze względu na to, że lubię migoczące lampki, gwiazdki i odbite od śniegu łuny światła. Dlatego w tym roku poszłam krok dalej. Mamy we Wrocławiu piękny jarmark bożonarodzeniowy? Ano mamy. Ale w Dreźnie mamy większy ;) i idąc za głosem postanowienia, że warto czasem zrobić coś zupełnie bez większego namysłu, wybraliśmy się na małą wycieczkę, spróbować gorącej czekolady z rumem, bułki z wurstem i pohulać na diabelskim młynie.

Było przeraźliwie zimno, pod koniec dnia przypominaliśmy stado bałwanków, zamarzły nam włosy, czapki i szaliki, rękawiczki nie dawały rady, a aparat odmarzał cały kolejny dzień. Za to widziałam najpiękniejszy jarmark w swoim życiu. Ogromny wręcz, pełen przepychu, do bólu świąteczny, czułam się jak Kevin sam w Nowym Jorku. 

Pięknie było :)


























02 grudnia 2012

Rockowe Konfrontacje












Jelonek, Luxtorpeda, Czesław Śpiewa i Kasia Nosowska wraz z Hey - wspaniale było. Mogłabym jeszcze raz, jak dla mnie Jelonek wygrał ten wieczór bezsprzecznie, zaraz za nim Luxtorpeda. Leżenie na płycie i gapienie się w światła to z kolei coś, czego na koncercie jeszcze nigdy nie robiłam. Grudzień rozpoczęty koncertowo;)