22 sierpnia 2011

Wrocławska fontanna multimedialna

Wiecie, że na Pergoli nie można robić zdjęć ze statywem? Nie to, żebym sama przetestowała, bo jak widać statywem nie dysponuję (te zdjęcia rozmazane, ech), ale tak słyszałam. Info z mojej strony niepotwierdzone, choć nie ukrywam, z chęcią bym sprawdziła, jak to faktycznie jest. A jeśli faktycznie nie można robić zdjęć czy kręcić filmów ze statywem, to jaki jest powód? I co na przykład, jak ktoś dysponuje takim "ustrojstwem", jak steadicam? ;)

Przez jakiś czas na pewno tego nie sprawdzę, dlatego póki co na obfocenie wrocławskiej fontanny multimedialnej wybrałam się, gdy nie było jeszcze bardzo ciemno. Długie czasy naświetlania i trzymanie aparatu w ręce nie idą w parze, choć myślę, że jeszcze AŻ tak źle nie jest.





A takie coś wychodzi, jak już człowiekowi ręce opadają:
;))

Przy małej fontannie naprawdę porządnie czuć chlor.



A gdyby komuś było mało muzyki, którą puszczają podczas pokazów, to polecam Apocalypticę i Quutamo, które można usłyszeć właśnie na Pergoli;)



20 sierpnia 2011

Daria i rower

Mam tak piękną przyjaciółkę, że trzeba pokazać ją światu ;) Rozpoczęłam mały cykl portretowania swoich znajomych. Ciekawa jestem, jaki będzie efekt końcowy, może w końcu uda mi się zrobić jakieś w miarę spójne zdjęcia.

Dziś na blogu, gościnnie, Daria i jej rower.




Plac Bema





Dzisiaj szaro, buro i ponuro, ponieważ wybrałam się na zdjęcia, a tu zaczął lać deszcz. Słońce wracaj!!!

A na zdjęciach biurowiec przy Bema. Moim zdaniem nie wygląda najpiękniej, choć ma ładne patio. Wydaje mi się jednak, że Wrocław nie ma szczęścia do biurowców. Chyba nie mamy w mieście żadnego, o którym można swobodnie powiedzieć, że jest ładny, dobrze wygląda. Nie żeby na przykład Warszawa miała to szczęście - może po prostu wszystkie biurowce mają w sobie coś strasznego?

Przy okazji: Na Wyspie Słodowej postawili toalety (ale coś czuję, że odkryłam Amerykę za późno ;)). Szkoda, że zasłoniły piękny mural. Już nie ma możliwości, by sobie zrobić tam zdjęcie.

19 sierpnia 2011

Długi weekend

W Warszawie. Krótka wyprawa nad Zalew Zegrzyński (a ściślej nad rzekę Narew), poimprezowanie i poodwiedzanie znajomych. I to chyba na tyle, jeśli chodzi o moje wakacje w tym roku. Niestety. Zamiast tego mam jednak inne, niecne plany, którymi być może kiedyś się pochwalę ;)











Zdjęcia obrabiałam w telefonie. Choć w sumie to bardziej zabawa, niż faktyczna obróbka :) Część zdjęć za pomocą Instagram, reszta - Pixlromatic.

08 sierpnia 2011

Wakacje.rar, czyli szybka regeneracja

Typowe wakacyjne dwa tygodnie skompresowałam odpowiednio dobrze. Udało się w dwa dni! Jeden weekend nad morzem i zaliczyłam chyba wszystkie nadmorskie atrakcje. Od zapchanego pociągu zaczynając (zapchanego - nie przesadzam, był Woodstock:)), na gofrach z bitą śmietaną i owocami kończąc. Zafundowałam sobie nawet gumę balonową z automatu dla dzieci, niebieską, smakowała okropnie. 

Wróciłam będąc dobrze wysmażonym skwarkiem, a to dlatego, że na spontaniczny wyjazd nie wzięłam żadnego kremu z filtrem. Właściwie to w planach miałam podróż jedynie z zawartością damskiej torebki, ale szybko zweryfikowałam te plany żałując, że nie uda mi się wepchnąć do niej ręcznika. 

I niesamowicie cieszę się, że jest ktoś taki jak Daria i Adam, którzy w czwartek otrzymują ode mnie SMS o treści "Jedziemy nad morze", odpisują "OK", a w piątek w nocy siedzimy już w pociągu. No, stoimy ;) pociąg.zip, zwany obieżyświatem, nad morze wiózł pół Polski. Na szczęście dowiózł też słońce - na złość wszystkim pogodynkom.