06 kwietnia 2012

Analogowa Barcelona

Jak zwykle wszystko na wariackich papierach, na ostatnią chwilę, z ciągłym przeczuciem, że na pewno czegoś zapomniałam spakować. Jestem przekonana, że czegoś nie zabrałam. Ale co tam :) tegoroczne święta spędzam nad morzem (10 godzin w pociągu, hell yeah!). Jest zimno, wieje, jeszcze chwilę temu prószył śnieg. I wszystko to schodzi na drugi plan, bo wielkanoc będzie dla mnie po prostu zwykłym chilloutem, jakim chyba jeszcze nigdy nie była, bez zastawionego stołu, bez kurczaków i zajęcy. Zapakowałam książki, nadrobię w końcu zaległości, wyśpię się. Czego i Wam wszystkim życzę :)

Zdjęciowo natomiast powspominam jeszcze trochę Barcelonę, nadal analogowo, kliszą wypstrykaną w całości ostatniego dnia. Okolice Plaça de Catalunya i piękna pogoda...












05 kwietnia 2012

Remik

Nie da się ukryć, że Remik przyciąga wzrok, przyciąga ludzi, wyróżnia się i dobrze czuje się przed aparatem. I ma przekozackie żółte słuchawki.

Na ostatnim zdjęciu Remik wraz z Karolem Krukowskim, który w Kwadracie próbuje okiełznać nasze nieogarnięcie w studio. W BWA Design (Wrocław, ul. Świdnicka, tuż przy Rynku) można oglądać wystawę Karola - "Rozbite-marzenie vs. Portret Gulliwera". Polecam.






04 kwietnia 2012

Wrocław analogowo

Świeże skany mojej pierwszej czarno-białej kliszy. Znów nie umiem ocenić efektów. Podoba mi się ta zupełnie inna jakość zdjęć, ziarno, choć w wyobraźni widziałam te zdjęcia zupełnie inaczej. W każdym razie kolejna lekcja "dziecko cyfrówek kontra analog" zaliczona.

Dziś pstryki wrocławskie.
Tak na marginesie: bardzo podoba mi się strona na Facebooku "Wrocław Street Photography". Polecam!










03 kwietnia 2012

Janek znów w studio. Gitary

Tym razem nagrania we Wrocławiu, choć dojazd z centrum zajął mi dobrą godzinę. Studio ulokowane niemalże w Leśnicy, małe dwa pokoje, zupełnie insza inszość niż warszawskie S4 w Polskim Radiu. Znacznie kameralniej, przytulniej. I niesamowicie głośno. Do nagranej wcześniej perkusji, Janek dogrywał gitary. Brzmiało ciekawie i powiem szczerze, tylu gitar na raz jeszcze nie widziałam. Każda ponoć wydaje inny dźwięk. Ale co ja się tam znam... :D dla mnie, zupełnie przeciętnego konsumenta muzyki, brzmią po prostu dobrze.










01 kwietnia 2012

One night in Port Vell. Barcelona część 4

Właśnie kończy się mój pierwszy wolny weekend od jakiegoś czasu, całe dwa dni przespałam, ale nie czuję się wypoczęta, chyba brakuje mi przygód. Pocieszam się, że w czwartek znów wsiądę w pociąg, ot taki ze mnie zrobił się wędrowniczek :)

Marzec był dla mnie najlepszym czasem w ciągu ostatnich trzech lat. A wiem, że będzie tylko lepiej.

Ostatnie zdjęcia z Barcelony. Tym razem nocne, bez statywu (a jak ;)). Drugiego dnia zawędrowaliśmy do portu spacerując po La Rambla, pijąc wino przelane do plastikowej butelki, śpiewając KlejNuty, szukając trochę na próżno upatrzonej w przewodniku fontanny (później okazało się, że trafiliśmy dobrze, tylko chyba jej nie zauważyliśmy :D). Ponoć Barcelona nie należy do najbezpieczniejszych miast. Nas nikt nie okradł, wróciliśmy cali i żywi, a Port Vell nocą wygląda cudnie. Poza tym, dziś ponoć niedziela palmowa, czas więc zapodać jakąś palmę!