Właśnie kończy się mój pierwszy wolny weekend od jakiegoś czasu, całe dwa dni przespałam, ale nie czuję się wypoczęta, chyba brakuje mi przygód. Pocieszam się, że w czwartek znów wsiądę w pociąg, ot taki ze mnie zrobił się wędrowniczek :)
Marzec był dla mnie najlepszym czasem w ciągu ostatnich trzech lat. A wiem, że będzie tylko lepiej.
Ostatnie zdjęcia z Barcelony. Tym razem nocne, bez statywu (a jak ;)). Drugiego dnia zawędrowaliśmy do portu spacerując po La Rambla, pijąc wino przelane do plastikowej butelki, śpiewając KlejNuty, szukając trochę na próżno upatrzonej w przewodniku fontanny (później okazało się, że trafiliśmy dobrze, tylko chyba jej nie zauważyliśmy :D). Ponoć Barcelona nie należy do najbezpieczniejszych miast. Nas nikt nie okradł, wróciliśmy cali i żywi, a Port Vell nocą wygląda cudnie. Poza tym, dziś ponoć niedziela palmowa, czas więc zapodać jakąś palmę!












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz