11 lutego 2012
08 lutego 2012
Wrocławskie wiedźmy
Raz na czas jakiś w magicznym mieście Wrocław odbywa się sabat. Bardzo zły, alkoholowy, głośny sabat blogerek. Nazywa się to zlot szafiarski, ale nie wszystkie wiedźmy prowadzą blogi modowe. To nie przeszkadza jednak we wspólnym piciu i konsumowaniu paprykowych chipsów. Odprawiają czary, opowiadają niestworzone historie, rzucają zaklęcia i robią zdjęcia.
W ostatnim prawdziwie magicznym sabacie udział wzięły Venila, Kinia, Erill, Pola, Angie aka Kotowa oraz ja. Ada z Marchewkową nie dotarły, dlatego też wnioskuję czym prędzej o kolejne spotkanie!
W ostatnim prawdziwie magicznym sabacie udział wzięły Venila, Kinia, Erill, Pola, Angie aka Kotowa oraz ja. Ada z Marchewkową nie dotarły, dlatego też wnioskuję czym prędzej o kolejne spotkanie!
PS. Dziubki muszą być.
07 lutego 2012
Muffiny z czekoladą i dżemorem
Dzisiaj będzie kulinarnie i kalorycznie (a co!). Od kiedy kupiłam sobie formę do muffinów (mówię na nią różowa muffiniarka), nie mogę przestać piec. Nie żeby mi te babeczki jakieś wyjątkowo piękne wychodziły. Wręcz przeciwnie :-) zawsze coś muszę przypalić, o czymś zapomnieć, raz wybuchło mi ciasto, naprawdę same przygody. To jednak mnie nie zniechęca. A ponieważ dziś siedzę w domu na chorobowym, postanowiłam obfocić swoje przypalone kulinarne dzieło. Mało tego - podzielę się również przepisem, niech i Wam w biodra idzie.
Przepis na muffiny z czekoladą i dżemorem
Składniki:
- dwie szklanki mąki
- jedno jajko
- łyżeczka proszku do pieczenia
- półtora szklanki cukru pudru (ale ja daję mniej, a i tak są bardzo słodkie)
- 3/4 szklanki mleka
- 1/4 szklanki oleju
- tabliczka czekolady (używam mlecznej)
Mieszamy mikserem, najlepiej tak, by kuchnia wyszła z tego eksperymentu w miarę cało i czysto, czyli w wysokiej misce nie machając mikserem gdzie popadnie (ekhm, to też sprawdziłam). Niektóre przepisy w sieci zalecają dodanie odrobiny sody oczyszczonej do ciasta, jednak empirycznie przetestowałam i nie polecam. Albo dałam za dużo, albo nie wiem, ale ciasto mi wybuchło. Nie dodaję sody w ogóle i też jest OK. Czekoladę rozdrabniam nożem na malutkie kawałki i mieszam z ciastem.
Wymiksowane ciasto wlewamy do muffiniarki. Jeśli chcemy dodać dżemor, to najpierw należy trochę ciasta dać na sam spód, następnie niepełną łyżeczkę dżemu i całość "przykryć" ciastem. Piekarnik rozgrzać do 180-200 stopni i siup na 20 minut. Patrzenie, jak muffiny rosną w piekarniku to bardzo uspokajający i nudny proces.
Moje muffiny rosną zawsze w lewo. Jakkolwiek idiotycznie by to nie brzmiało, tak niestety jest. Nie wiem czemu, może piekarnik ma mocniejszy nawiew akurat w tę stronę, ale jeśli coś ma mi się wylać z foremek, to wyleje się zawsze w lewą stronę.
Ciasta wystarcza na około 12-14 muffinek, w zależności od ich wielkości. Zamiast czekolady można dodać banana lub inne owoce. Testowałam również muffiny z gorzką czekoladą i bananem, są równie pyszne. Czasem dodaję też wiórki kokosowe, a jeśli chcę, by ciasto było ciemne, dosypuję do niego 2-3 łyżki kakao.
Nie polecam natomiast muffin z cukierkami typu krówka, wredne to to, a ja zamiast pomyśleć, że przecież taki cukierek to się w mig roztopi, wrzuciłam po jednym do muffinki i włożyłam do piekarnika. Zabawy z czyszczeniem foremki było co niemiara. Nie polecam, chyba że lubicie zabawę z szorowaniem.
PS. Nie zmieniam profilu bloga na kulinarny, to raczej wpis gościnny, tym bardziej, że moje możliwości działania w kuchni są dość ograniczone, a nie będę przecież zamieszczać przepisu na ugotowanie jajka na miękko (choć to mi zawsze wychodzi idealnie).
06 lutego 2012
Co dwie Pauliny...
... to nie jedna. Zabaw z długim czasem ciąg dalszy, nadal sprawia mi to frajdę.
Z ciekawostek: udało mi się odpalić Zenita. Kupiłam w końcu baterie do światłomierza (baj de łej, w Renomie na -1 jest dobrze zaopatrzony punkt z bateriami wszelkiej niespotykanej maści). Zainstalowałam baterię i okazało się, że światłomierz nie działa. Ale jest dobrze, póki co pstrykam na czuja. Założyłyśmy Zenitowi kliszę testową - nie działa wskaźnik wypstrykanych klatek. Whatever. Na bank kilka pierwszych prześwietliłam. Tak się dzieje, kiedy laik próbuje przestawić się z automatów na pełen manual.
Efektami zenitowskich strzałów pochwalę się pewnie niedługo, być może wyjdzie mi z tego całkiem alternatywna, nieudana fotografia ;)
05 lutego 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















