10 września 2012

Paulina & Kuba

Pierwszy raz spotkałam się z sytuacją, że to modele wymęczyli fotografa, a nie na odwrót ;) pod koniec dnia ledwo kontaktowałam. Dokopało mi jeszcze świeże, górskie powietrze. Mieszczuch wybył na weekend na wieś i skończyło się niepohamowanym zaśnięciem. 

Ale to był świetny weekend. Pracowity, ale za to mój umysł odpoczął. Połaziłyśmy z Pauliną po Międzygórzu, nasłuchałam się opowieści o duchach, zintegrowałam się trochę z lokalną społecznością w Bystrzycy Kłodzkiej podczas fireshow, do tego piwo, oglądanie zdjęć i chrapanie wielkiego, cudownego psa.

Zrobiliśmy w niedzielę małe zamieszanie i trzy tygodnie po ślubie Pauliny i Kuby raz jeszcze zainicjowaliśmy wyjście z kościoła, odwiedziliśmy zamek w Międzylesiu, weszliśmy na wieżę, w której ponoć straszy i gnietliśmy się w aucie z balonami. Ale zdecydowanie było warto;)













--------





06 września 2012

On the street






Być może dla niektórych to dziwne, dla innych normalne, ale lubię zatrzymać się na ulicy, oprzeć o ścianę i obserwować ludzi. A później przychodzi taki Frenczak i rozstraja mnie swoim genialnym, różowym dzwonkiem od roweru.

Robię sobie krótki odwyk od aparatu. Oszczędzam plecy - przynajmniej do weekendu.

04 września 2012

Daria

Ładne światło zauważam przypadkiem. Poprawiam więc humor Darii, tak jak ona mi poprawia (gotowaniem ;)).



03 września 2012

Pan Maleńczuk

Nie sądzę, by wrocławska Solidarność zaprosiła go jeszcze na jakiś koncert. Po wstępie "mam nadzieję, że S płaci renty, jak nie, to kiepsko" chyba zamknął sobie drzwi do kolejnych imprez wROCK for freedom. Ale zaśpiewał dobrze. Dobrze, czyli bez szaleństw, bez większego entuzjazmu. Po prostu był na scenie, chyba nawet nie udało mu się porwać publiki. Może poza utworem "Ostatnia nocka". Piszę chyba i może, bo część koncertu przesiedziałam pod parasolem za sceną. Takie to były emocje ;)








01 września 2012

Scorpions!








Wakacje kończę koncertowo. Scorpions dali czadu. Nawaliła trochę pogoda, dziwna była organizacja, za dużo Solidarności, ale kto by o tym myślał, gdy można sobie zanucić w głowie "Here I am rock you like a hurricane" i pobujać się do "Send me an angel".











Rzadko fotografuję koncerty, muszę poćwiczyć rozpychanie się łokciami. Przydatna umiejętność. Standardowo nie umiem się też zdecydować, czy wolę czarno-białe czy kolorowe zdjęcia. Wrzucam obie wersje, obecnie bardziej podchodzi mi kolor. Tak, jestem na świeżo po koncercie. Próbuję oduczyć się obrabiania materiału zaraz po zrobieniu zdjęć, ale to bardzo ciężkie w momencie, gdy łatwo narobić sobie zaległości. No i wypada wysłać jak najszybciej do redakcji. Jest więc godzina 4:43, 1 września 2012 roku, a ja siedzę półprzytomna przed laptopem. Lepszego początku miesiąca nie można było wymyślić ;)