Pierwszy raz spotkałam się z sytuacją, że to modele wymęczyli fotografa, a nie na odwrót ;) pod koniec dnia ledwo kontaktowałam. Dokopało mi jeszcze świeże, górskie powietrze. Mieszczuch wybył na weekend na wieś i skończyło się niepohamowanym zaśnięciem.
Ale to był świetny weekend. Pracowity, ale za to mój umysł odpoczął. Połaziłyśmy z Pauliną po Międzygórzu, nasłuchałam się opowieści o duchach, zintegrowałam się trochę z lokalną społecznością w Bystrzycy Kłodzkiej podczas fireshow, do tego piwo, oglądanie zdjęć i chrapanie wielkiego, cudownego psa.
Zrobiliśmy w niedzielę małe zamieszanie i trzy tygodnie po ślubie Pauliny i Kuby raz jeszcze zainicjowaliśmy wyjście z kościoła, odwiedziliśmy zamek w Międzylesiu, weszliśmy na wieżę, w której ponoć straszy i gnietliśmy się w aucie z balonami. Ale zdecydowanie było warto;)











--------



