Nie sądzę, by wrocławska Solidarność zaprosiła go jeszcze na jakiś koncert. Po wstępie "mam nadzieję, że S płaci renty, jak nie, to kiepsko" chyba zamknął sobie drzwi do kolejnych imprez wROCK for freedom. Ale zaśpiewał dobrze. Dobrze, czyli bez szaleństw, bez większego entuzjazmu. Po prostu był na scenie, chyba nawet nie udało mu się porwać publiki. Może poza utworem "Ostatnia nocka". Piszę chyba i może, bo część koncertu przesiedziałam pod parasolem za sceną. Takie to były emocje ;)







E, i tak słabo pojechał. Pamiętasz, jak kiedyś na festiwalu w Opolu rzucił: "czy tu jest jeszcze Polska"? :D Nie wiem, czy od tego czasu wpuścili go do tego miasta. Eh, Maleńczuk skończył się na Kill'em All:)
OdpowiedzUsuńLaski z przedziału 14-70 lat i tak na niego lecą :P
OdpowiedzUsuńA gwoli ścisłości: to chyba było Psychodancing, a nie sam Maleńczuk. Tak mi się przynajmniej wydaje - mnie tam nie było.