10 maja 2012

Cielesność


Ponoć cycki zawsze robią dobrze statystykom bloga ;)

Pani z powyższego zdjęcia zdobi ścianę (drzwi?) jednego z pomieszczeń starej zajezdni przy Legnickiej

Edit:

W czeluściach dysku znalazłam zdjęcia innego rysunku. Wpadasz do kogoś na herbatę, wchodzisz do kuchni, a tam ze ściany spogląda na ciebie ołówkowa Pamela. Może to niegłupie? Może z damskim biustem za głową gotuje się lepiej? ;) A największe atuty tej pani są ponoć trójwymiarowe, jak się spojrzy z dołu.

I muszę dodać, że rysunek ten powstał w ciągu 10 minut, z pamięci. Talent.




09 maja 2012

Jestem dzieckiem pociągów

Berbeciem będąc jeździłam PKPem do woli. Byłam szczęśliwą posiadaczką legitymacji kolejowej, więc weekendowe wypady z rodzicami nad morze czy w góry nie były żadnym świętem. Teraz, kiedy stan pociągów nie zmienił się prawie w ogóle (szczególnie regio, strach do tego czegoś wsiadać), przyszło mi płacić normalne pieniądze za bilet. W cenie mam zapewnione atrakcje, jak na przykład naprawianie ogrzewania, rozkminianie czemu nie działa świetlówka, czy zawody w kolejowym staniu na korytarzu (kto wytrzyma dłużej i nie wkurwi reszty pasażerów).

Miłą rozrywką w pekapie jest też przypatrywanie się bandzie dresów rozwiązujących zadania matematyczne.

Przez dwa i pół roku jeździłam pociągami regularnie, głównie nocnymi na długich trasach, poznałam historie dziwnych ludzi, którzy nad wyraz chętnie zwierzali się innym w przedziale. Mam już ten etap za sobą. Teraz do pociągu wsiadam raz na jakiś czas. Niestety, albo na szczęście, nie jestem do nich aż tak przyzwyczajona i bardzo łatwo denerwuję się, gdy ktoś mi smrodzi papierochem w strefie zakazu palenia, lub gdy konduktor sprawdzając bilety za nic ma fakt, że w wagonie jest przenikliwy ziąb (lub w drugą stronę - można się udusić; to ciekawe, że w pociągu temperatura rzadko kiedy jest "pomiędzy", zawsze jest za ciepło, albo za zimno).

Sama się sobie dziwię, że mimo wszystko tak lubię pociągi. Kiedyś nawet chciałam pracować na kolei. Na szczęście mi przeszło.









07 maja 2012

Niesulice

Z cyklu podróże małe i duże. Majówka 2012.
Było cudownie. Dziękuję :)
















03 maja 2012

Agnieszka i Piotrek

Nie da się ukryć, to był szalony ślub. Ale przynajmniej każdy z gości będzie go długo wspominał.

To pierwsze zdjęcia ślubne na blogu - takie też robię :)









01 maja 2012

Dwa lata

Bywa różnie.

Przeraża mnie czasem, jak mały jest Wrocław.

Dobra majówka nie jest zła. Nawet, jeśli nie siedzi się na grillu, ani nie spaceruje gdzieś w lesie w wypizdowiu górnym. Zrywanie bzu sąsiadom zza płotu o 6:30 rano też jest spoko, naprawdę.

I w tym całym bajzlu, po cichu, świętowałam sobie równe dwa lata, od kiedy znów jestem we Wro. Zdrowie.





(ul. Mennicza)

(mały pasaż niepolda)

No i zrobiłam się na rudo. W końcu. Teraz mój wredny charakter jest usprawiedliwiony. A zanim na łbie pojawił się rudy, przez 15 minut byłam wypłowiałą blondyną, na dowód załączam sweet focię w lustrze.