
10 czerwca 2013
05 czerwca 2013
Wesołe miasteczko







Jest jedno miejsce we Wrocławiu, które mijam codziennie w drodze do pracy. Wesołe miasteczko. I wszystko jest pięknie, kolorowo i uroczo, ale tylko do pewnego momentu. Wesołe miasteczko stoi w tym samym miejscu od lat, być może dekady, albo i dłużej. Jest tam od zawsze. I stoi. Nie widziałam jeszcze, by ktokolwiek kiedykolwiek korzystał z karuzeli, by biegały tam dzieciaki. Mało kto się tam zapuszcza, samotna wyspa w centrum miasta. Nie jest to jednak miejsce opuszczone. Co jakiś czas karuzele się kręcą, światła migoczą, gra muzyka, ale co z tego, skoro cały ten cyrk jest dla nikogo.
I teraz pytanie: dlaczego wesołe miasteczko, mimo że jest miasteczkiem-widmem, stoi szmat czasu w tak atrakcyjnym punkcie miasta? Dlaczego nikogo to nie zastanawia? A jeśli zastanawia - to czemu nikt nie porusza tematu?
Krąży o tym miasteczku parę urban legends. Może ktoś je kiedyś zweryfikuje. Może - o ile nikt nikogo nie będzie stamtąd wyrzucał, tak jak mnie dzisiaj. "Bo proszę pani, tu się nie fotografuje."
02 czerwca 2013
He takes me away to that special place



-----------------------
500 post! Aż nie wierzę. To wszystko, co związane z fotografią w moim życiu, dzieje się naprawdę. Naprawdę!
31 maja 2013
30 maja 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)







