23 marca 2012

Beata just checked in @Zebra Tower

Może nie "just", bo dwa tygodnie temu. Ale takiego widoku z okna nie można odpuścić. Agnieszka zabrała mnie do Zebry, na 12. piętro, a dokładniej do biura coworkingowego AIP Business Link, największego chyba takiego biura w Polsce. I najdroższego, ale jak stwierdził pan ex-redaktor, lans kosztuje. Fajnie tam, kolorowo i faktycznie dość lansersko. 

A tymczasem widok na zamgloną stolicę.




19 marca 2012

Porachunki z Warszawą #1

Pierwszy wpis mojego małego cyklu z Warszawą w tle. Za nieco ponad miesiąc miną dwa lata, od kiedy się stamtąd wyprowadziłam, a wciąż nie mogę powiedzieć, że pewien etap mam za sobą. Bo nie mam. Ciągle gdzieś ta Warszawa się przebija, wypływa na powierzchnię. Czuję, że jeśli się z nią nie rozprawię, to będzie się za mną wlec w nieskończoność. A chciałabym mieć w końcu wyrównane rachunki. 

Oto więc Warszawa w moim obiektywie. Zupełnie inna niż w czasach, gdy chodziłam na weekendowe fotospacery w ramach rozrywki. Miasto jak każde inne, choć może dla mnie nieco bardziej smutne. Miejsca i ludzie. 

Na pierwszy ogień - stacja Metro Centrum. Dlaczego? Bo tutaj pierwszy raz się zgubiłam, a żaden z przechodniów nie potrafił mi wskazać drogi. Nic mi nie mówiły tabliczki z napisem "Praga" czy "Żoliborz", choć przecież są bardzo intuicyjne. W sumie gubiłam się tu za każdym razem. W tłumie ludzi gubię się nadal.



 





18 marca 2012

Ma być miło i przyjemnie

Czyli o tym, dlaczego ostatnimi czasy polubiłam wypieki. 

Tak naprawdę nie mam zupełnie czasu na przebywanie w kuchni, często ograniczam się do banalnych rzeczy na obiad, byleby coś było. Jednak jak mnie już złapie tak zwana "faza", to nie ma zmiłuj. Otóż złapała na pieczenie. Właściwie to nigdy nie piekłam, bo raz po przygodzie z prawie spalonym piekarnikiem uznałam, że to nie dla mnie i po co psuć całkiem przydatne machiny kuchenne. Ale któregoś dnia nadeszła chwila prawdy i starcie z piekarnikiem numer dwa. Od tamtej pory piekę muffinki :) Na urodziny z kolei dostałam od Jagody książkę z przepisami na ciasteczka. 

Musiałam do niej trochę dojrzeć, bo pieczenie ciastek zawsze kojarzyło mi się z nudnym układaniem na blasze bazyliona ciastek. Książeczka zawiera około 60 przepisów na przeróżne ciacha, mniej lub bardziej wymyślne. Zrobiłam więc spiżarkowy przegląd tygodnia i uznałam, że można coś prostego upiec.








Przepis na kruche ciasteczka z musli

Składniki:
- 1,5 szklanki mąki
- niepełna szklanka cukru
- 3/4 kostki masła
- jedno jajko
- musli (lub same płatki owsiane i orzechy)
- pół łyżeczki proszku do pieczenia

Przygotowanie:
W sumie widać na zdjęciu :) Mąkę, proszek do pieczenia wsypać do jednej miseczki, w drugiej rozmieszać cukier z masłem i jajkiem. Następnie powoli (tia, ja i powoli) zmieszać składniki suche z mokrymi. W przepisie jest napisane, by dodać płatki owsiane i orzechy, ja jednak nie żałowałam kilku garści musli, bo nie miałam orzechów. Rodzynki też są OK. 

Mam jeszcze traumę po wybuchniętym cieście w muffinkach, także nie dodałam sody :) musiał wystarczyć proszek do pieczenia. Niemniej jednak ciastka i tak były dobre, wystarczająco "ciastkowate" i kruche.

Oczywiście, przepis zaleca, by masę układać łyżeczką na dwóch blachach w odstępie ok. 2,5 cm od siebie. Ekhm... Standardowo nie do końca stosuję się do przepisów, więc mi zamiast ślicznych okrągłych ciastków wyszedł jeden wielki placek ;) dlatego polecam jednak nakładanie masy łyżeczką z zastosowaniem odstępu.  Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 20 minut.

Wszystkiego kalorycznego! (Z pozdrowieniami dla Ady ;) której ciastka smakowały! Nasz redakcyjny kącik desperate housewives wyjadł co do okruszka)

17 marca 2012

Popołudniowe mruczenie

Jeszcze tydzień temu te trzy piękne futrzaki mnie budziły. Brakuje mi zwierza na co dzień, ech.