Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podziemia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podziemia. Pokaż wszystkie posty

19 października 2013

Podziemny schron pod placem Solnym


Pod placem Solnym, w miejscu, gdzie znajdują się wejścia do miejskich szaletów, można wejść również do starych, poniemieckich schronów. To jedno z niewielu miejsc, gdzie schrony od czasu do czasu udostępniane są zwiedzającym (czemu to nie jest stała atrakcja turystyczna?). Zobaczyć można jedynie niewielki odcinek bunkra, chociaż widać, że korytarze ciągną się znacznie dalej. Jest ciemno jak w... schronie. Jest brudno, odnowione zostały jedynie niemieckie napisy (chyba że same z siebie tak dobrze się zachowały?), a ściany sobie niszczeją. Na podłogach wala się gruz, ze ścian wystają różne dziwne elementy, które czasem trudno zidentyfikować. Nie dziwię się też, że w tym miejscu powstały publiczne toalety, skoro udostępniona do zwiedzania część bunkra pełniła właśnie tę rolę w niechlubnych czasach swojej świetności. Istnieje tam nawet specjalny system wentylacji, co by się ludność cywilna nie zadusiła, a także punkt medyczny, gdyż istnieje podejrzenie, że pomieszczenia te pełniły również rolę tymczasowego szpitala.

Urban legends głoszą, że podziemny system korytarzy łączy się z podobnym schronem przy placu Nowy Targ, a nawet z podziemiami pod Wzgórzem Partyzantów. Chciałabym je kiedyś zobaczyć (czy miejscy przewodnicy mnie słyszą?;)). 

Moja mama, po zobaczeniu tych zdjęć, opowiedziała mi dziś, że jak była dzieckiem, to jej rówieśnicy błąkali się po podziemnych korytarzach. Mieszkała wtedy przy Podwalu, na przeciwko Wzgórza, w starej kamienicy. Stamtąd ponoć, z piwnic, można było wejść do schronu. Piszę ponoć, bo mojej mamie z ciekawością do podziemnego świata nie było po drodze. A dziś ponoć wszystko jest dokładnie pozamykane. Chociaż? Może? Chciałby ktoś kiedyś spróbować coś znaleźć? ;)

09 lipca 2012

Osówka. Podziemne miasto

Hitler miał wyobraźnię. Na Dolnym Śląsku miało powstać największe podziemne miasto. Projekt "Riese" jednak nie został ukończony. Pod górą Osówką, w miejscowości Głuszyca w Górach Sowich można zobaczyć kilka korytarzy, które miały ostatecznie być połączone z kompleksami pod Zamkiem Książ, gdzie miała znajdować się główna siedziba Hitlera. Zabrakło jednak czasu i rąk do pracy.

Oddając głos Wikipedii:
W zboczach gór wiercono otwory w skałach, które rozsadzano materiałami wybuchowymi. W ten sposób powstawały sztolnie i komory, które wzmacniano obudowami żelbetowymi. Całość była uzbrojona w potężne sieci infrastruktur drogowych, kolejowych, a także wodociągowych, kanalizacyjnych, telefonicznych i energetycznych.

W dokumentach III Rzeszy istnieją zapisy pozwalające ocenić rozmiar materiałów użytych przy konstrukcji kompleksu Riese. Między innymi na tej podstawie można sądzić, że dotychczas około połowa podziemnych korytarzy nie została odnaleziona.

Osówka
Podziemia zawierają m.in. trzy sztolnie, z których najdłuższa ma ok. 450 metrów. Jedna z nich posiada tamy z cegły, które utrzymują wodę w tunelu. Całkowita długość tuneli: 1700 m (6700 m²; 30 000 m³). Dwa obiekty są szczególnie interesujące: tzw. kasyno i tzw. siłownia. Są to duże naziemne obiekty o powierzchniach 680 m² i 900 m².











Pierwsze zdjęcie naświetlałam 20 sekund. Gdybym miała możliwość, użyłabym statywu. A tak, musiała wystarczyć skałka, którą zalewała woda. W podziemiach trudno uciec od wilgoci, mgły (którą widać dopiero przy użyciu lampy błyskowej) i pary, która pokrywa obiektyw. Po wyjściu z korytarzy zdjęcia miały naturalny blur jeszcze przez dobre dwie godziny, zanim obiektyw odtajał. W podziemiach jest zimno: około 6-8 stopni Celsjusza. Poza tym zaatakowałam głową skałę (bywa nisko) i gdyby nie kask, właśnie chodziłabym z bandażem.

Kilka lat temu bardzo fascynowały mnie podziemne legendy, opowieści o tym, gdzie można znaleźć bunkry czy schrony. Mając 18 lat biegałam po Wrocławiu z książkami i bawiłam się w odtwarzanie tras i weryfikowanie urban legends krążących po sieci, rozmawiałam też z ludźmi, którzy trochę więcej siedzieli w temacie niż ja. Ale cóż, jak to zwykle bywa, szybko przyszło, szybko poszło. Została bierna fascynacja i zanudzanie ciekawostkami o wrocławskich i dolnośląskich legendach mniej obeznanych w temacie.

Ale - cholera! - włóczenie się po podziemiach ma urok. Można własnymi rękami dotknąć historii, zastanowić się nad celem systemu korytarzy (dwukondygnacyjnych!). Na mnie robi to wrażenie. Plan jest taki, by w tym roku pojechać jeszcze przynajmniej w jedne podziemia w górach.

23 maja 2011

Kopalnia w Złotym Stoku

Czyli służbowy wyjazd w obiektywie. Najpierw zwiedzanie kopalni, a później małe zawody drużynowe, które dla niektórych kończyły się czołganiem pod linami w jednym z szybów i moknięciem w ulewie podczas płukania minerałów. Drugi raz w życiu strzelałam z łuku - jedna strzała mało co nie wyleciała w powietrze, drugą trafiłam w jakiś stary sweter przewieszony za tarczą. I tak uważam, że jest nieźle ;) Mogę się też skromnie pochwalić, że moja drużyna wygrała, chociaż niestety nie dysponuję zdjęciami z tej prawie dwugodzinnej wyprawy. Aparat zapewne by nie przeżył :)