Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

27 marca 2011

Tajne Komplety i uwalnianie książek

Publikowałam już na blogu zdjęcia z warszawskiego Wrzenia Świata - przemiłej kawiarnio-księgarni. We Wrocławiu istnieje podobne miejsce. W sukiennicach w rynku, obok Puzzli, znajdują się Tajne Komplety. Na swojej stronie reklamują się jako "Prawdziwa księgarnia, a nie sklep z książkami". W dodatku można się tu napić pysznej kawy lub gęstej, gorącej czekolady, po czym zatopić się w miękkiej kanapie, lub zalegnąć na pufie przy regale. Na półkach znajdziemy reportaże, powieści, bajki, poezję. Ale to nie wszystko. Tajne Komplety wspierają ideę bookcrossingu - przed wejściem do księgarni znajduje się regał, na którym można zostawić swoje książki i w zamian wziąć inne. Wymiana książek to świetny sposób na odkurzenie domowej biblioteki, a przy okazji zaoszczędzenie nieco miejsca (co w moim przypadku jest dość istotne, jeden regał mi się kończy, a miejsca w pokoju na drugi brak...).

Nie ukrywam, trafiłyśmy z Darią tam przypadkiem. Planowałyśmy barbarzyńsko wypić studenckie piwo, a skończyło się na gorącej czekoladzie i wieczorku poetyckim ;) nawet dostałam egzemplarz tomiku Romana Kaźmierskiego. Wraz z dedykacją! Dla nieśmiałej Beaty...







 







24 lutego 2011

Wrzenie świata





Zabierz mnie ktoś do takiego miejsca.
PS. Wrzenie świata, Warszawa, ul. Gałczyńskiego 7 (wejście od Nowego Świata).

24 sierpnia 2010

Singielka

Po lekturze tej książki przypomniałam sobie, dlaczego miałam nie sięgać nigdy po poradniki.


„Singielkę” Patrici Gucci dostałam w redakcji, a w sieci można znaleźć opinię, że to  "ciekawa książka, która daje plan działania". Przebrnęłam przez pierwsze pięć rozdziałów, pozostałe byłam zmuszona przekartkować. Nie wiem dlaczego autorka traktuje inne kobiety jak idiotki.  Ja przynajmniej tak się poczułam. Banał wylewa się hektolitrami. Trudno nie odnieść wrażenia, że Gucci poucza kobiety w sposób, który można znaleźć w pierwszym lepszym Cosmo, a w sieci roi się od historii i porad. 
Nie znam kobiety, której życiowym priorytetem jest znalezienie męża (albo tego nie dostrzegam? Jak to jest?), ani takich, które bez faceta u boku czują się jak niepełnosprawne. Trudno mi zrozumieć taką postawę, a jeszcze trudniej mi zrozumieć poradnik, który w jednym rozdziale pociesza załamane dziewczyny, w drugim radzi, jak dać popalić natrętnym amatorom, a w trzecim doradza, co mówić by zyskać sympatię mężczyzn. Chyba jestem z innej planety.
Dlaczego niektóre kobiety tłumaczą sobie własne porażki zazdrością innych kobiet? Dlaczego mają zamiłowanie do dzielenia mężczyzn na różne typy i pod nich tworzą „strategię zdobywania”? Dlaczego niektóre kobiety muszą sobie wmawiać niezależność? Nie ogarniam.

Niżej kilka cytatów z książki.

„Nie obawiajcie się, że możecie się wydać aroganckie, wygłaszając sądy na temat inteligencji ostatnich puszących się przed wami „pawi”. Bądźcie celowo antypatyczne wobec tych, którzy pozwolą sobie wątpić, że same wywalczyłyście posiadanie pilota do telewizora. Jesteście singielkami z wyboru. Każdy krok w waszym życiu został skalkulowany.”

„Związek partnerski jest takim melancholijnym wybiegiem dla singielki. Dobrze się zastanówcie: kopiować we wszystkim i całkowicie małżeństwo, nie mając nawet nadziei na alimenty, kiedy się skończy (a na to nigdy nie jest za wcześnie). Trzeba być naprawdę przewrotną, żeby znosić osła, który snuje się wokół was, nie wysiliwszy się nawet na wypowiedzenie prostego >>Tak<< w obliczu urzędnika stanu cywilnego albo księdza.”

„Szczęśliwa singielka lubi gotować, zapraszać przyjaciół na kolację, ponieważ przygotowywanie jedzenia oznacza także biesiadowanie (…) Odpowiadajcie: >>Uwielbim pichcić<< każdemu, kto was o to zapyta, a zdobędziecie u niego punkty. Kobieta, która nie lubi gotować, wzbudza nieufność wśród mężczyzn, ponieważ wnioskują, że jest niezbyt szczodra, a u innych kobiet zaś, bo uznają ją za niemodną (…), znajdując na to dodatkowy dowód w tym, że rzeczona singielka nie zdołała upolować sobie jakiegokolwiek męża.”.

„Samotne dziewczyny przyciągają spojrzenia, przede wszystkim kolegów. Ale również kobiety nieustannie was monitorują. Chodzi prawdopodobnie o zazdrość, bo po skończonej pracy nie musicie biec do domu i zajmować się codzienną rutyną.”

„Plaster mortadeli na pięknie zastawionym stole jest dziełem sztuki, podobnie jak kolacja singielki – a szerzej, jej życie – jest apoteozą doskonałości, tryumfem harmonii, rytualną celebracją savoir-vivre'u przy stole. (…) Można się cieszyć maksymalną swobodą, niekoniecznie rozwalając się jak krowa, i zamiast jeść kolację samotnie, czuć się tak, jakby się było na przyjęciu dla stu osób w ambasadzie.”

To ja wolę jednak starą, dobrą Bridget.