12 sierpnia 2012

Analogowe love #2




 

Na spokojnie przeglądam efekty fotografowania Zenitem. O ile na początku trudno było mi opanować ustawienia, o tyle z czasem załapałam, na czym polega proces. 
Czułość, światło, czas, nawiń, ostrość, migawka, przewiń. 
Uczy pokory, co zauważam również przy fotografowaniu cyfrowym Canonem. Łatwiej mi zrozumieć, dlaczego robi się tak, a nie inaczej.

Teraz sobie przypomniałam, że posługuję się Zenitem z zepsutym światłomierzem. Czyli nie jest ze mną tak źle. Lekcje nie poszły na marne i chyba w miarę ogarniam, przy jakim naświetleniu jaki czas i przysłona. I tym małym, acz miłym ;) odkryciem kończę dzień.

2 komentarze: