Dzisiaj będzie kulinarnie i kalorycznie (a co!). Od kiedy kupiłam sobie formę do muffinów (mówię na nią różowa muffiniarka), nie mogę przestać piec. Nie żeby mi te babeczki jakieś wyjątkowo piękne wychodziły. Wręcz przeciwnie :-) zawsze coś muszę przypalić, o czymś zapomnieć, raz wybuchło mi ciasto, naprawdę same przygody. To jednak mnie nie zniechęca. A ponieważ dziś siedzę w domu na chorobowym, postanowiłam obfocić swoje przypalone kulinarne dzieło. Mało tego - podzielę się również przepisem, niech i Wam w biodra idzie.
Przepis na muffiny z czekoladą i dżemorem
Składniki:
- dwie szklanki mąki
- jedno jajko
- łyżeczka proszku do pieczenia
- półtora szklanki cukru pudru (ale ja daję mniej, a i tak są bardzo słodkie)
- 3/4 szklanki mleka
- 1/4 szklanki oleju
- tabliczka czekolady (używam mlecznej)
Mieszamy mikserem, najlepiej tak, by kuchnia wyszła z tego eksperymentu w miarę cało i czysto, czyli w wysokiej misce nie machając mikserem gdzie popadnie (ekhm, to też sprawdziłam). Niektóre przepisy w sieci zalecają dodanie odrobiny sody oczyszczonej do ciasta, jednak empirycznie przetestowałam i nie polecam. Albo dałam za dużo, albo nie wiem, ale ciasto mi wybuchło. Nie dodaję sody w ogóle i też jest OK. Czekoladę rozdrabniam nożem na malutkie kawałki i mieszam z ciastem.
Wymiksowane ciasto wlewamy do muffiniarki. Jeśli chcemy dodać dżemor, to najpierw należy trochę ciasta dać na sam spód, następnie niepełną łyżeczkę dżemu i całość "przykryć" ciastem. Piekarnik rozgrzać do 180-200 stopni i siup na 20 minut. Patrzenie, jak muffiny rosną w piekarniku to bardzo uspokajający i nudny proces.
Moje muffiny rosną zawsze w lewo. Jakkolwiek idiotycznie by to nie brzmiało, tak niestety jest. Nie wiem czemu, może piekarnik ma mocniejszy nawiew akurat w tę stronę, ale jeśli coś ma mi się wylać z foremek, to wyleje się zawsze w lewą stronę.
Ciasta wystarcza na około 12-14 muffinek, w zależności od ich wielkości. Zamiast czekolady można dodać banana lub inne owoce. Testowałam również muffiny z gorzką czekoladą i bananem, są równie pyszne. Czasem dodaję też wiórki kokosowe, a jeśli chcę, by ciasto było ciemne, dosypuję do niego 2-3 łyżki kakao.
Nie polecam natomiast muffin z cukierkami typu krówka, wredne to to, a ja zamiast pomyśleć, że przecież taki cukierek to się w mig roztopi, wrzuciłam po jednym do muffinki i włożyłam do piekarnika. Zabawy z czyszczeniem foremki było co niemiara. Nie polecam, chyba że lubicie zabawę z szorowaniem.
PS. Nie zmieniam profilu bloga na kulinarny, to raczej wpis gościnny, tym bardziej, że moje możliwości działania w kuchni są dość ograniczone, a nie będę przecież zamieszczać przepisu na ugotowanie jajka na miękko (choć to mi zawsze wychodzi idealnie).


wyglądają przesmacznie!! mniammm
OdpowiedzUsuńJak pięknie urosły!!! A wszędzie piszą, żeby ciasta na muffiny nie wyrabiać mikserem, żeby zostawić grudy, i wtedy wyrośnie - mi nigdy nie wyrosło jak tak robiłam!!! A Ty wszystko mikserem i jazda. Jakie pyszne! Ten dżemor wygląda bardziej na karmel! :)
OdpowiedzUsuńbo się dżemor troszkę przyjarał:)
Usuńwiesz ja nawet nie zgłebiałam się w przepisy. pierwszy lepszy w sieci znalazłam i robiłam, za każdym razem na oko i wedle podejścia "ciekawe czy z tym składnikiem się uda". poza eksperymentem z sodą i krówką wszystko wychodziło :)
Mmm jakie pyszności!
OdpowiedzUsuń