05 lipca 2012

Nikiszowiec

Ciąg dalszy wycieczki po Górnym Śląsku. Katowice, osiedle Nikiszowiec, na Facebooku ochrzczone jako "magiczne miejsce". Coś w tym jest. Jednakowe domki, bardzo niska zabudowa, znak charakterystyczny: czerwona farba na okiennicach. Nad domkami góruje masywny kościół, w podwórkach chowają się place zabaw, jest stary zakład fotograficzny i malutkie sklepiki. Nie jest bogato. Jest baśniowo.

Trafiliśmy akurat na "rozbieranie" elementów interaktywnego placu dla dzieci, który został stworzony na Industriadę 2012. Żałuję, że nie załapałam się na samą imprezę. Może innym razem.










03 lipca 2012

Brave! Siła bębnów Afryki

Plemię Wagogo z Tanzanii wierzy, że muzyka i taniec pozwolą przetrwać ich kulturze.

Wiarą tą, kobiety z plemienia Wagogo, zarażały widownię we Wrocławskim Teatrze Współczesnym. Rytualizm. Rytm. Bębny. 

[Brave Festival 2012 - Maduma. Siła bębnów Afryki]








I kilka zdjęć w kolorze. Nie potrafię się zdecydować, które lubię bardziej.








Gliwice. Zabrze. Bytom. Katowice

Cztery miasta w jeden dzień. Już dawno nie miałam tak inspirującej wycieczki, z której wracałabym z wielkim uśmiechem na twarzy. Byłam jedną z tych osób, które na Górny Śląsk patrzyły dość stereotypowo, a tu takie miłe rozczarowanie. Jest w tym miejscu dużo uroku, pięknych kamienic, zieleni, czułam też niesamowity spokój, choć podobno tak jest tylko w niedzielę. Wieczorami ponoć ulice zapełniają się ludźmi, być może kiedyś zobaczę, czy tak faktycznie jest :) 

Łukasz, który poświęcił mi swój cenny czas, oprowadził mnie po najciekawszych miejscach, opowiedział dużo o historii, napił się szejka w fajnej kawiarni i co najważniejsze - przypomniał, jak dobrze się z nim rozmawia. O wszystkim. 

Dziękuję :)





























Jak można definiować radość? Kiedy wsiadasz do pociągu i mimo okropnego upału, sauny i hałasu stwierdzasz, że w 200 procentach warto było.