
Potrzebuję się oderwać, przyziemne sprawy mnie właśnie przytłoczyły. Ten rok wszystkim naokoło daje nieźle popalić.
Dziś rano, nieplanowanie, kupiłam bilety lotnicze. Znów groszowa sprawa, gorzej z wydatkami na miejscu. Ale zwariuję, jeśli przyjdzie mi przez całą jesień gapić się ciągle w ten sam sufit. Bo, tak ogólnie, to smutno i trzeba to czymś załatać.






















