





Fotografowałam podczas dzisiejszego spaceru śniegowego bałwana, taki tam, na Trójkącie. Fotografuję zawzięcie i nagle słyszę za plecami: tam na górze jest latający! Co więc mądrego robię? Zadzieram łeb w stronę nieba i pytającym wzrokiem wypatruję bałwana.
Ot, prima aprilis.
Wierzę jeszcze w latające bałwany, wierzę w wiosnę i w moc naprawczą lodów pistacjowych. Czy to znaczy, że mogę wszystko?
urocza jesteś !:)
OdpowiedzUsuń:)))
Usuńja wierzę, że jak się spotkamy za 2 tygodnie to będziemy już robić zdjęcia bez kurtek. ot, szalone marzenia ;)
OdpowiedzUsuńa jaki Paweł ma super aparat!
ja też wierzę. ale to też kwestia ideologiczna, nie wyobrażam sobie, żeby w połowie kwietnia chodzić w wielkich zimowych buciorach i płaszczu. choćbym miała zamarzać, to wyciągne wtedy lekką kurtke :)
Usuńa aparat ma super;) czekam na skany.
no to kul, idziemy robić sesję w letnich sukienkach haha ;))
Usuńafirmacja taka!
Usuń