01 kwietnia 2013

1 kwietnia







Fotografowałam podczas dzisiejszego spaceru śniegowego bałwana, taki tam, na Trójkącie. Fotografuję zawzięcie i nagle słyszę za plecami: tam na górze jest latający! Co więc mądrego robię? Zadzieram łeb w stronę nieba i pytającym wzrokiem wypatruję bałwana. 

Ot, prima aprilis.

Wierzę jeszcze w latające bałwany, wierzę w wiosnę i w moc naprawczą lodów pistacjowych. Czy to znaczy, że mogę wszystko?

6 komentarzy:

  1. ja wierzę, że jak się spotkamy za 2 tygodnie to będziemy już robić zdjęcia bez kurtek. ot, szalone marzenia ;)

    a jaki Paweł ma super aparat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też wierzę. ale to też kwestia ideologiczna, nie wyobrażam sobie, żeby w połowie kwietnia chodzić w wielkich zimowych buciorach i płaszczu. choćbym miała zamarzać, to wyciągne wtedy lekką kurtke :)

      a aparat ma super;) czekam na skany.

      Usuń
    2. no to kul, idziemy robić sesję w letnich sukienkach haha ;))

      Usuń