01 maja 2012

Dwa lata

Bywa różnie.

Przeraża mnie czasem, jak mały jest Wrocław.

Dobra majówka nie jest zła. Nawet, jeśli nie siedzi się na grillu, ani nie spaceruje gdzieś w lesie w wypizdowiu górnym. Zrywanie bzu sąsiadom zza płotu o 6:30 rano też jest spoko, naprawdę.

I w tym całym bajzlu, po cichu, świętowałam sobie równe dwa lata, od kiedy znów jestem we Wro. Zdrowie.





(ul. Mennicza)

(mały pasaż niepolda)

No i zrobiłam się na rudo. W końcu. Teraz mój wredny charakter jest usprawiedliwiony. A zanim na łbie pojawił się rudy, przez 15 minut byłam wypłowiałą blondyną, na dowód załączam sweet focię w lustrze.

2 komentarze:

  1. Jak zwykle świetne zdjęcia :)
    Mam podobne odczucia co do Poznania - jestem tu piąty rok i powoli kończą mi się pomysły, gdzie iść, co zobaczyć, gdzie pospacerować... Chciałoby się zobaczyć coś nowego, ale WSZĘDZIE już byliśmy.
    A majówka najlepsza jest taka, jak lubimy, nic na siłę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dwa lata? Niemożliwe! Przecież jeszcze niedawno pracowałyśmy biurko w biurko :)

    OdpowiedzUsuń