













Następnym razem w podróż biorę analoga. Mniejszy problem z wyborem zdjęć, większa pokora i okiełznanie tego, co chciałabym pokazać na blogu. Przy 10 GB zdjęć mam ochotę pokazać wszystko, chociaż przecież jaki Paryż jest, każdy widzi bądź widział, w sieci przecież pełno zdjęć. Ale mam wciąż wątpliwości co do formy, jaką powinien mieć ten blog. Zrodził się z chęci pokazywania mojej zwykłej codzienności, ewoluował gdzieś w stronę fotobloga, w którym publikuję moje bardziej zaangażowane zdjęcia. Muszę się więc zastanowić, jaką formę chciałabym tu pozostawić.
Wracając do Paryża... albo, no cóż, nie wracając ;) chyba prędko nie obiorę go jako kolejny cel wyjazdowy. Wiem, że byłam w tym mieście bardzo krótko. Ale nawet w trakcie tak krótkich pobytów można sobie wyrobić pewną opinię na temat danego miejsca. Dla mnie Paryż jest przewidywalny. Książkowy wręcz. Może to kwestia różnych stereotypów, które wokół Paryża krążą, i które w mniejszym lub większym stopniu znalazły swoje potwierdzenie na miejscu (tak, Francuzi nie mówią po angielsku, chyba specjalnie). Niech będzie, że to miasto miłości, ale ta kiczowata miłość się aż czasem przelewa (w tym miejscu przypomniało mi się, jak mój nauczyciel angielskiego wspominał, że się na wieży Eiffla oświadczył).
Paryż to miasto ładne, zadbane (poza smrodem w metrze), ale jakbym je miała scharakteryzować, to bym powiedziała, że nie wygląda na spontaniczne. Jest ułożone, porządne, grzeczne. Albo za mało widziałam. Jeśli mnie ktoś przekona, że Paryż faktycznie kryje więcej niespodzianek - z chęcią je zobaczę. Póki co, w moim prywatnym rankingu, króluje nadal Barcelona.
A za cel na kolejną podróż obrałam Sztokholm (październik, dwa bilety lotnicze kupiłam za 4 zł :D) i czeską Pragę (listopad). Później chciałabym zobaczyć Rzym, Londyn i Berlin, a następnie ruszyć gdzieś na Wschód. Tanie loty ♥
Mnie się Twój Paryż podoba, zresztą wiesz, ile oczu tyle różnych sposobów patrzenia na świat, co do analoga racja - czasem mniej znaczy więcej ;), a Paryż jako miasto miłości ciężko mi czasem przyjąć wiedząc, że tyle pod nimi katakumb (podobno 770 hektarów ;)
OdpowiedzUsuńte Katakumby to chyba jedyne, co mnie w tym mieście naprawdę intryguje. i mogłabym wrócić do Paryża chyba tylko dla nich:)
Usuńtylko z dobra mapą ;)
Usuńja z Paryża wspominam : wieżę Eiffla, na której ostatnie piętro nie dane mi było wejść (samobójca ), strajk muzeów (na szczęście d'Orsay się wyłamał ) i tłumy, tłumy, ale i tak kiedyś wrócę może w jakimś październiku...:)