14 maja 2012

24mm

Bardzo lubię swoją szkołę fotograficzną. Cierpią na tym jednak moje plany finansowe. Co zjazd bowiem pojawiają się nowe inspiracje, pomysły, od czasu do czasu możliwość pobawienia się jakimś obiektywem... I tym samym wydłuża się lista rzeczy, które chciałabym mieć w swojej torbie fotograficznej. 

Miałam okazję pobawić się obiektywem 24mm f/1.4. Omatkoboskokochano. Jestem zauroczona. Nawet na mojej niepełnej klatce obiektyw ten zdołał mnie zauroczyć, a gdy przypięłam go do starego 5D, to już w ogóle oniemiałam. Uwielbiam szeroki kąt. Mogłabym nie używać innych obiektywów. 50mm to dla mnie już bardzo wąsko, choć owszem ładnie, ale jednak wąsko, a dwa teleobiektywy leżą na półce nieużywane. Nie lubię nimi robić zdjęć, nie kręcą mnie, nie mam na nie pomysłu i jakby nie patrzeć, są za ciężkie, żeby można je było z łatwością nosić na co dzień ze sobą. Poza tym trzeba odejść daleko od fotografowanego obiektu.

Jakby ktoś chciał dofinansować moją świnkę skarbonkę, która gromadzi obecnie fundusze na 24mm, to chętnie przygarnę wszelkie datki, dotacje i darowizny, gdyż obiektyw ten wart jest więcej, niż mój aparat i dwa obiektywy razem wzięte. Nazwę to roboczo funduszem słoikowym. Thank you from the mountains.

;)

A na sobotnich zajęciach z Tomaszem Fularskim robiliśmy passe-partout. I w tym momencie chciałam również nadmienić, że ruszyła rekrutacja do MFF Kwadrat na 2012/2013 rok. Po szczegóły warto sięgnąć tutaj.





 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz