Obiecałam sobie, że w Barcelonie zrobię jedno zdjęcie - Sagrada Familia. Standardowe zdjęcie kościoła z przodu, takie jak robią niemalże wszyscy turyści. Tylko że moje będzie analogowe, na czarno białej kliszy, którą dziś zanoszę do wywołania (czy kiedyś dorobię się własnej ciemni? :)). A jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, czyli zdjęcie będzie znośne, zrobię sobie powiększenie. Na pamiątkę i dlatego, że przekonałam się ostatnio, że duży format bardzo dobrze robi zdjęciom. Nabierają zupełnie nowego charakteru. I chyba nie potrafię sobie odmówić takiego widoku co rano, gdy otwieram oczy ;)
Trudno nie skojarzyć z Barceloną nazwiska Gaudi. W czasie podróży nie mieliśmy za wiele czasu, ani pieniędzy, by obejrzeć wszystko. Dotarliśmy jedynie do Casa Batlló, ale trzeba przyznać, że budynek robi wrażenie. W ogóle cała architektura Barcelony jest dla mnie magiczna, można chodzić uliczkami z głową zadartą ciągle do góry.
Zanim dorwę odbitki z analoga, kilka kadrów cyfrowych. Rafikowi dziękuję za pożyczenie obiektywu fish-eye :) dźwigów i rusztowań nie wymazuję. Tak wygląda Sagrada Familia, wciąż w budowie, po co na siłę ją upiększać.
To jeszcze nie koniec zdjęć z Barcelony! :)









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz