05 maja 2010

Przyzwyczajam się

Minusem mieszkania w rodzinnym mieście jest to, że na każdym kroku możesz spotkać kogoś znajomego. Przez ponad dwa lata mieszkania w Warszawie czułam się całkowicie anonimowa. Wiedziałam, że nikt mnie nie rozpozna, nie powie niespodziewanie "cześć", gdy ja akurat zasłuchuję się w muzyce, bądź mam ochotę po prostu siedzieć cicho. We Wrocławiu jest inaczej. Raz, że to mniejsze miasto, a dwa, że tych znajomych jednak trochę jest. Pół biedy, jak można udać, że się kogoś nie kojarzy, co w sumie jest przecież prawdopodobne. Lub też gdy inna osoba udaje, że mnie nie zna. Taka sytuacja mi odpowiada, bo jadąc autobusem nienawidzę rozmawiać. Mam chorobę lokomocyjną i jedyne, czego pragnę, to gapić się w okno i odliczać przystanki do końca podróży. Gorzej jednak, gdy spotyka się kogoś, do kogo wypada się nie tylko odezwać, ale i spytać "co tam?". Nie chodzi mi o to, że nie lubię rozmawiać ze znajomymi. Bo lubię, ale nie w drodze do lub z pracy/uczelni. A pracując we Wrocławiu całe dwa dni zdarzyła mi się podobna sytuacja już dwa razy. Tęsknię za anonimowością Warszawy :)

Mogłabym tu jeszcze napisać, dlaczego nowa praca mi się podoba, a dlaczego nie. Ale na razie nie napiszę, bo póki co po prostu nie wiem. Pierwszego dnia byłam zachwycona, dziś z kolei poczułam, że jestem strasznym żółtodziobem i tak wielu rzeczy jeszcze nie wiem. Jestem chyba najmłodsza i czasem nie wiem, czy to wszystko dzieje się naprawdę. Normalni ludzie w moim wieku myślą dopiero o praktykach (a i to między jedną a drugą imprezą), a nie siedzą za biurkiem w korporacji.

OK, koniec zrzędzenia. I tak nikt tego nie czyta :D Poza tym to fotoblog, więc wypada zamieścić zdjęcia. Dziś fotki mojego małego, futrzastego szczęścia.

6 komentarzy:

  1. Ktoś jednak czyta :) Trzymaj się!! Początki zawsze są trudne!!

    OdpowiedzUsuń
  2. no ba ja też czytam. a futrzak zawsze wywołuje uśmiech mam nadzieję że nie tylko na mojej twarzy

    OdpowiedzUsuń
  3. Przerażasz mnie, mówiąc, że Wrocław to takie małe miasto. Przyjedź do mnie to pogadamy- i zobaczysz, co to jest brak anonimowości :P

    OdpowiedzUsuń
  4. nie mówię że małe, tylko że mniejsze od Warszawy :) jest prawie 200 km2 różnicy

    OdpowiedzUsuń
  5. ciastko z kremem8 maja 2010 11:46

    Jak ja lubię takie drażnienie się z czytelnikami, że "i tak nikt tego nie czyta" ;-P Warszawa rzeczywiście jest dużym miastem, które idealnie zapewnia anonimowość. Nie zmienia to faktu, że nie uciekniesz od niej nawet w wakacje. Nie pamiętam, abym kiedykolwiek podczas podróży po Polsce, nie spotkała jakiejś znajomej twarzy z mego ukochanego miasta ;-) A to nad morzem natrafiasz na sąsiadkę, w schronisku górskim przy kominku ogrzewa się kolega z uczelni, a na Mazurach spotykasz dawno niewidzianego kuzyna ;-) Oczywiście "przez przypadek" ;-)

    OdpowiedzUsuń