Powinnam zacząć dbać o wiele rzeczy. Ale kto zadba o mnie?
------------
Utopiłam Canona. Przez pierwsze dni było mi to niemalże obojętne - ot, no zdarza się. Aparat oberwał przypadkiem, ale rzecz nabyta, raz jest, raz nie ma. Wykaraska się z tego.
Wczoraj zaczął się stres. Bo Canon nadal nie oddycha i próby reanimacji niewiele dają. Dziś aparat wylądował w pudełku zaadresowanym do serwisu. Jeszcze nie zamówiłam kuriera.
Dopiero teraz czuję się jak bez ręki. A do tego nałożyły się też inne rzeczy - jak się ma coś zjebać, to najlepiej wszystko na raz. Moja głupota, w wielu kwestiach, zaczyna mnie boleć.