
19 stycznia 2014
18 stycznia 2014
18012014



Dziś jestem naprawdę, ale to naprawdę szczęśliwa.
Jeśli ktoś chciałby spytać, jak można osiągnąć taki stan, to pozwolę sobie zacytować napis ze zdjęcia, które wisi w kolażu na mojej ścianie: szkoda życia na małe doznania. Co ja akurat rozumiem w taki sposób, by wszystkie małe radości podnosić do rangi wielkich.
11 stycznia 2014
05 stycznia 2014
01 stycznia 2014
Dzień dobry







Sylwester w dwóch miejscach naraz, najpierw w pracy, a za dziesięć dwunasta dotarłam na cyrkową imprezę. Na dzień dobry dostałam kielich, a do przywdziania pomarańczową sukienkę. A zaraz potem, zupełnie nagle, zrobił się Nowy Rok.
Nie ruszyłam się dzisiaj z łóżka.
Mam tyle rzeczy do zrobienia, że postanowiłam poczekać, aż zrobią się same.
Wnioski: sylwester z dwójką nie jest zły, jeśli masz się z kim pośmiać i pośpiewać w trakcie pracy. I wniosek drugi: nawet jak nikogo nie znasz i nie bardzo wiesz, czego się spodziewać, nastaw się pozytywnie. Świat jest mały, ale to chyba dobrze.
Wniosek zbiorczy (uwaga, rośnie stężenie banału): najważniejsi są ludzie, miejsce nie jest istotne. W fajnym towarzystwie nawet mieszanka Steczkowska&Bednarek brzmi fajnie, a potem można tańczyć do hitów Elvisa w blond peruce i palić cynamonowe fajki.
W 2014 chciałabym zadbać o swoją systematyczność, uruchomiłam więc drugi blog, gdzie będę zamieszczać zdjęcia w trybie "One Photo A Day". Próbowałam na Facebooku, ale jednak Facebook to bałagan i chaos, a ja chcę mieć swoje "365 zdjęć" w jednym miejscu. No więc jest.
Moje życie mogłoby się składać wyłącznie z dobrych ludzi wokół, dobrych miejsc, dobrej kawy, dobrego jedzenia, dobrej muzyki, dobrych słów i dobrych sytuacji. Na większość z tych rzeczy mam wpływ, co mnie cieszy.
Ale nadal nie wymyśliłam, kim chcę zostać, jak dorosnę. Może w tym roku się dowiem. Kupiłam kalendarz, wciąż wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia i pragnę jak najwięcej podróżować.
Nie sądziłam też, że kiedykolwiek nadejdzie moment, w którym stracę wszystkie zniżki studenckie, osiągnę pułap 26 lat, a potem to już z górki i nie pojadę pociągiem za połowę ceny biletu. W moim mniemaniu ten moment miał nigdy nie nadejść, a jednak wszystko wskazuje na to, że nadejdzie już zaraz. Jak to możliwe?
Ten wpis zawiera więcej tekstu, niż wszystkie notki na blogu z ostatniego kwartału. I chyba nie mam nic więcej światu do przekazania. Podsumowania 2013 roku
tym razem nie będzie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




