Dlaczego lubię podróże? Bo pozwalają na reset, wyłączenie stresujących myśli i oderwanie od rzeczywistości. Uczucie dla mnie niesamowicie cenne, gdy otwieram rano oczy w zupełnie innym miejscu, wyglądam przez okno i widzę obcą ulicę, biorę prysznic w obcej łazience, oglądam o 22:30 zachód słońca i nie myślę kompletnie o tym, że to tylko na chwilę. A ta chwila to ponad 4100 km w trzy dni.
Za każdym razem dziwię się, że gdzieś mogą istnieć tak urokliwe miejsca. A jednak.






