11 października 2012

Mauzer. Próba przed spektaklem

W małej sali wokół specyficznej sceny siedzi 36 osób. Tylko tyle może obejrzeć spektakl "Mauzer" w reżyserii Theodorosa Terzopoulosa. Przez godzinę widzowie są świadkami sądu nad rewolucją. I to świadkami dosłownie, bo scenografia została zaplanowana tak, by publiczność faktycznie była rozdarta między dwiema stronami. Jesteśmy więc świadkami sądu nad rewolucją, nad katami, którzy w imię rewolucji zabijają. Wykonują swoją pracę, jak każdą inną. Bo trawę wciąż trzeba wyrywać, żeby rosła zielona.

"Mauzer" to mocny spektakl, który bazuje wyłącznie na grze aktorskiej. Muzyka jest jedynie tłem, światło eksponuje emocje, ale to aktorzy i ich gra (genialne wręcz odegranie morderczego śmiechu i dławienia się) wysuwają się na pierwszy plan. Nie ma przerostu formy nad treścią, jest zdecydowanie więcej klasyki, choć jeśli chodzi o scenografię, to nie można o niej tak powiedzieć. To spektakl, w którym publiczność niejako znajduje się na scenie, choć jej rola kończy się jedynie na obserwacji. 

Przed spektaklem mogłam potowarzyszyć aktorom w trakcie rozgrzewki (pouczające doświadczenie) i na próbie generalnej, na której reżyser dawał ostatnie wskazówki. Dziś zdjęcia tylko z rozgrzewki.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz