Zawsze musi być ten pierwszy raz. Tym razem pierwszy raz z aparatem pod wodą. Sprzęt niebylejaki, full profeska, już możecie mi zazdrościć ;) nie da się go utopić, pływa elegancko na wodzie, a na dodatek nie trzeba w nim nic ustawiać, po prostu pokręcić kółkiem, przewinąć kliszę, a na sam koniec zanieść do wywołania (w całości!) i patrzeć, jak pan w punkcie foto wstrzymuje śmiech. Taki full pro wypas sprzęt kosztuje około 30 złotych w przeciętnym Saturnie, czy innym Media Markcie. Ale niektórzy mają szczęście - jak na przykład ja ;) - i dostają takie cuda w prezencie.
Muszę jednak trochę poćwiczyć, wrocławski aquapark naprawdę daje radę, ale z 27 zdjęć wyszło nam kilka. Reszta to coś na kształt bliżej nieokreślonej fotografii, można powiedzieć - urywkowej. Tu urywek ręki, tu nogi, na innym pływam bez głowy. Ale! Zawsze musi być ten pierwszy raz ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz