Czyli o tym, dlaczego ostatnimi czasy polubiłam wypieki.
Tak naprawdę nie mam zupełnie czasu na przebywanie w kuchni, często ograniczam się do banalnych rzeczy na obiad, byleby coś było. Jednak jak mnie już złapie tak zwana "faza", to nie ma zmiłuj. Otóż złapała na pieczenie. Właściwie to nigdy nie piekłam, bo raz po przygodzie z prawie spalonym piekarnikiem uznałam, że to nie dla mnie i po co psuć całkiem przydatne machiny kuchenne. Ale któregoś dnia nadeszła chwila prawdy i starcie z piekarnikiem numer dwa. Od tamtej pory piekę muffinki :) Na urodziny z kolei dostałam od Jagody książkę z przepisami na ciasteczka.
Musiałam do niej trochę dojrzeć, bo pieczenie ciastek zawsze kojarzyło mi się z nudnym układaniem na blasze bazyliona ciastek. Książeczka zawiera około 60 przepisów na przeróżne ciacha, mniej lub bardziej wymyślne. Zrobiłam więc spiżarkowy przegląd tygodnia i uznałam, że można coś prostego upiec.
Przepis na kruche ciasteczka z musli
Składniki:
- 1,5 szklanki mąki
- niepełna szklanka cukru
- niepełna szklanka cukru
- 3/4 kostki masła
- jedno jajko
- musli (lub same płatki owsiane i orzechy)
- pół łyżeczki proszku do pieczenia
Przygotowanie:
W sumie widać na zdjęciu :) Mąkę, proszek do pieczenia wsypać do jednej miseczki, w drugiej rozmieszać cukier z masłem i jajkiem. Następnie powoli (tia, ja i powoli) zmieszać składniki suche z mokrymi. W przepisie jest napisane, by dodać płatki owsiane i orzechy, ja jednak nie żałowałam kilku garści musli, bo nie miałam orzechów. Rodzynki też są OK.
Mam jeszcze traumę po wybuchniętym cieście w muffinkach, także nie dodałam sody :) musiał wystarczyć proszek do pieczenia. Niemniej jednak ciastka i tak były dobre, wystarczająco "ciastkowate" i kruche.
Oczywiście, przepis zaleca, by masę układać łyżeczką na dwóch blachach w odstępie ok. 2,5 cm od siebie. Ekhm... Standardowo nie do końca stosuję się do przepisów, więc mi zamiast ślicznych okrągłych ciastków wyszedł jeden wielki placek ;) dlatego polecam jednak nakładanie masy łyżeczką z zastosowaniem odstępu. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 20 minut.
Wszystkiego kalorycznego! (Z pozdrowieniami dla Ady ;) której ciastka smakowały! Nasz redakcyjny kącik desperate housewives wyjadł co do okruszka)






Gotowanie to moja ogromna pasja ! Pieczenie do niej zaliczam, nikt mnie nie uczył, sama zaczęłam i wychodzi mi to smakowicie :)
OdpowiedzUsuńSmakowite te ciasteczka... :)
Mmm pychota! <3
OdpowiedzUsuńTylko czasu na eksperymenty brak..
Pozdrawiam serdecznie!
Czmiel
Osobiście nie splamiłam się jeszcze upieczeniem jakiegokolwiek ciasta. Dlatego przepis przesyłam bratu, który te talenta piekarskie zamiast mnie kultywuje i ma na dysku plik z przepisami na ciasteczka z musli:D. Ja piekę tylko pizzę - chyba jestem typem wytrawnym, ze słodyczy lubię mięso. Ale potwierdzam, że Twój wypiek, widoczny powyżej jest przepyszny, co do okruszka. omomomom
OdpowiedzUsuń