19 grudnia 2011

Jarmarkowy kicz i bałagan

Lubiłam jarmarkowy kicz. Lubiłam - nagle mi przeszło. Nie wiem czemu, po prostu niedzielny tłum pchający się do waty cukrowej i oscypków skutecznie obrzydził mi to przedświąteczne szaleństwo na tyle, że jarmarku mam szczerze dość. Nagle cały ten bałagan stracił swój urok, choć przecież zawsze z dziecięcą wręcz radością przeszukiwałam kolejne stoiska w poszukiwaniu oryginalnych upominków. Teraz dziękuję, postoję. Albo przeczekam te święta.





I dla równowagi trochę pocztówek. Choć to chyba ostatnie takie pocztówkowe zdjęcia, kolejnych jarmarków nie będę ładnie traktować.




1 komentarz:

  1. Bo ten jarmark trwa zdecydowanie za długo, bo ludzie są durni, że się tak pchają i żrą ten syf w bud po zawyżonej cenie. Też to żrę - ostatnio dałam 10 zł za pieczone kasztany - oczywiście, że swej ceny nie warte. Ale pamiętaj - kryzys jest, trzeba gospodarę napędzać, więc jarmark być musi, niech sobie ludzie dorobią. nas tam być nie musi:) mnie się ten jarmark już dawno przejadł, dobre w nim jest tylko to, że dobrze wychodzi na zdjęciach i jest dobrą ostatnią deską prezentowego ratunku:D

    OdpowiedzUsuń