Udało mi się dotrzeć w końcu do lunaparku. Ostatniego dnia! Nieważne, że padało. Było rewelacyjnie, chociaż w sumie mało tych różnych dziwnych urządzeń, które wywracają ochotników do góry nogami. Dziś diabelskiego młyna już nie ma, szkoda, bo z pracy miałam na niego ładny widok.
O kurcze, znów się nie załapałam ;((( A ta fota z pluszakami kojarzy mi sisę z amerykańskimi filmami z lunaparkiem :D
OdpowiedzUsuńZazdroszczę takiego lunaparku. Wróci Pani jeszcze na ubieralnia.blogspot.com ?
OdpowiedzUsuńNie dodawaj winiet, nie idź tą drogą!
OdpowiedzUsuń@magister Sianko:
OdpowiedzUsuńjuż któraś osoba mi to mówi :) przemyślę ;D